703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Człowiek Miron

Człowiek Miron - Tadeusz Sobolewski

Muzo

Natchniuzo

      tak

  ci

końcówkowuję

z niepisaniowości

 

natreść

     mi

  ości

      i

   uzo

 

 

To właśnie ten wiersz, sprawił, że zaczęłam się bliżej interesować postacią Mirona Białoszewskiego. Był on zupełnie innych od tych wszystkich Kochanowskich, czy Mickiewiczów, z ich rymami, epitetami i metaforami. Zaskakujący i intrygujący. Z czasem okazało się, że jego autor jest w równym stopniu ekscentryczny i oryginalny.  Obiecałam sobie, że kiedyś do Białoszewskiego wrócę i go poznam lepiej. No i proszę, wreszcie mi się to udało.

 

Zapoznanie odbyło się za pośrednictwem Tadeusza Sobolewskiego, krytyka filmowego, który miał zaszczyt poznać tego interesującego pisarza osobiście i, co ważniejsze, utrzymał tą znajomość do końca życia Białoszewskiego. Myślę, że można go nawet określić mianem jednego z młodych przyjaciół Mirona. Sobolewski zdecydował się spisać swoje wspomnienia i zawrzeć je w tomie zatytułowanym po prostu Człowiek Miron. W rezultacie powstał wielowymiarowy i niezwykle interesujący portret pisarza.

 

Jaki był Miron?

 

Chcąc nie chcąc Sobolewski rozwija te wszystkie 'punkty i skandale' w dalszej części swojej książki. Właściwie nie jest to jeden portret, lecz kilka mniejszych szkiców skupiających się na rozmaitych rolach, które odgrywał nasz bohater. Jak wiadomo zachowanie każdego z nas zmienia się w zależności od środowiska w jakim się znajdziemy - inaczej zachowujemy się w domu, inaczej w pracy. Nasz bohater nie był pod tym względem wyjątkiem, każdy rozdział książki został właśnie poświęcony na odmienny aspekt jego życia. Białoszewski to m.in. utalentowany poeta i pisarz. Przyjaciel i kochanek. Samotnik lubiący otaczać się gronem przyjaciół. Człowiek teatru i meloman. Postać znana i wyobcowana.

 

Można pomyśleć, że Człowiek Miron to książka subiektywna do granic możliwości, bo przecież wspomnienia mają to do siebie, że prezentują tylko jeden punkt widzenia. Nic podobnego, autor w trakcie pisania książki nie ograniczał się jedynie do prezentacji bohatera z własnej perspektywy. Owszem, znał Białoszewskiego osobiście, bywał u niego w mieszkaniu, gdzie co wtorek odbywały się spotkania Mirona z grupą przyjaciół. Jego wiedza dotycząca osobowości pisarza, jego zwyczajów i dziwactw, jest ogromna, ale mimo wszystko niewystarczająca do stworzenia pełnego (i w miarę obiektywnego) portretu artysty. Dlatego też często znajdziemy tutaj odwołania do wypowiedzi innych osób, jak również cytaty zaczerpnięte z różnych dzieł Mirona, na czele z wydanym niedawno Tajnym Dziennikiem. Dzięki temu możemy znaleźć tu również odniesienia do czasów młodości, wojny oraz tych pierwszych lat spędzonych po niej. Sobolewski poświęca również sporo miejsca na opis środowiska, w którym Miron przebywał i którym lubił się otaczać. Sam autor również pojawia się w treści książki, zwłaszcza w pierwszych rozdziałach, w których opowiada jak doszło do jego spotkania z autorem Pamiętnika z powstania warszawskiego, jak również w rozdziale ostatnim, w którym w formie własnego dziennika ukazuje swoje refleksje po śmierci Białoszewskiego.  W innym rozdziale pojawia się opis niezwykłej przyjaźni, jaka nawiązał się pomiędzy Mironem a niewidomą Jadwigą Stańczakową, prywatnie teściową Sobolewskiego. Znajdziemy tutaj również rozdziały poświęcone jego partnerom, z którymi w żaden sposób nie potrafił stworzyć stałego związku.

 

Forma Człowieka Mirona wykracza poza ramę zwykłych wspomnień, dla mnie całość przypomina raczej kolekcję mniej lub bardziej powiązanych ze sobą esejów. Próżno tutaj szukać chronologii, całość jest napisana w sposób raczej chaotyczny. W trakcie lektury zdarzało się, że cierpiałam z powodu déjà vu, co jeszcze bardziej podkreśla autonomiczność każdego z rozdziałów książki. Całość, o dziwo, jest jednak niezwykle interesująca i wciągająca. Obawialam się, że mogę trochę się z tą lekturą męczyć, ponieważ tego typu książki często bywają nudne jak flaki z olejem i zamieniają się w ołtarzyki budowane w hołdzie przedmiotowi publikacji. Tutaj nic podobnego całe szczęście nie miało miejsca. A żeby czytało się jeszcze przyjemniej, to całość dopełniają liczne zdjęcia pisarza oraz jego przyjaciół.

 

Człowiek Miron to przede wszystkim książka interesująca i chociaż nie znajdziemy tutaj niesamowitych zwrotów akcji, czy linearnej fabuły, czyta się ją z przyjemnością. Daleka jestem od polecenia tej lektury wszystkim czytelnikom, jednak myślę, że osoby zainteresowane polską literaturą XX wieku oraz miłośnicy biografii powinni dać jej szansę.