703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Czytajmy o architekturze

 

Kończy mi się miejsce na półce z książkami. Kolejnych egzemplarzy przybywa, wolnej przestrzeni jest niestety coraz mniej. W trakcie wczorajszej reorganizacji regału zdałam sobie sprawę, że coraz większą część mojego księgozbioru stanowią książki poświęcone architekturze. Mało to, w zdecydowanej większości są to pozycje zupełnie nowe, wydane na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Wygląda na to, że panuje popyt na literaturę związaną z tematyką otaczającej nas przestrzeni. Chcemy o niej wiedzieć coraz więcej, próbować ją zrozumieć lub wprowadzić w niej znaczące zmiany.

 

To podsunęło mi pomysł na zredagowanie krótkiego wpisu poświęconego literaturze związanej z architekturą. Będzie to przegląd oparty zarówno na książkach, które mam już na swojej półce, jak i na tych, które zamierzam kiedyś na niej postawić. Zapraszam do lektury.

 

 

Zacznijmy od podstaw. Żeby cokolwiek powiedzieć na temat architektury, należy zapoznać się z jej historią (w końcu współczesna sztuka w znacznej części opiera się na recyclingu dawnych trendów). Na rynku wprost roi się od książek poświęconych dziejom stylów architektonicznych, ja z tego gąszczu wybrałam Historię architektury europejskiej Nikolausa Pevsnera. Nie jest to może tekst pierwszej świeżości (autor zmarł w 1983 r.), ale w końcu w kwestii historii nie zachodzi zbyt wiele zmian. Jest to publikacja nader ciekawa, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Być może Pevsner czasami jest nieco zbyt subiektywny (zwłaszcza w rozdziale dotyczącym architektury współczesnej), ale czytelnik nie musi się przecież z nim zgadzać. I jeszcze jedno – Europa w tej książce to zaledwie zachodnia część kontynentu. O naszym kraju sobie nie poczytamy.

 

Drugą pozycją z której możemy czerpać podstawowe informacje, to Architektura. Elementy stylu architektonicznego. Kluczem do poznawania architektury są w tej książce tytułowe elementy, czyli m.in. materiały, z których wykonywane są budynki, ich podstawowe części itd. Artykułom poświęconym konkretnym zagadnieniom towarzyszą teksty poświęcone sylwetkom architektów oraz konkretnym budynkom. Dużo wiedzy technicznej, podanej w przystępny sposób.

 

 

Kolejne dwie publikacje to tzw. books of reference, które raczej niż do czytania w tradycyjny, linearny sposób idealnie sprawdzają się jako źródło potrzebnych informacji. Są to Zrozumieć architekturę. Ilustrowany leksykon Owena Hopkinsa oraz Style w architekturze Wilfrieda Kocha. Jedna kolorowa i czytelna, druga po brzegi wypełniona informacjami. Każda z nich użyteczna, o czym już sama wielokrotnie zdążyłam się przekonać.

 

 

Przejdźmy do dzieł architektów. Choć mało kto kojarzy ich profesję z literaturą, to jednak wielu z nich chętnie kreśli słowem swoje idee. Centrum architektury, fundacja zajmująca się popularyzacją wiedzy na temat architektury, sukcesywnie wydaje kolejne publikacje, które wyszły spod pióra największych architektów XX wieku. I tak w tej serii ukazały się już dwie książki Le Corbusiera: jedna z najczęściej przytaczanych prac poświęconych modernizmowi W stronę architektury (recenzja) oraz wrażenia (nie tylko architektoniczne) z wyprawy do USA Kiedy katedry były białe. Nieco później ukazał się również zbiór esejów Adolfa Loosa o jakże wymownym tytule Ornament i zbrodnia.* Chodzą słuchy, że wkrótce ukarze się kolejna publikacja w tej serii, prawdopodobnie będzie to Jane Jacobs i The Death and Life of Great American Cities. Już się nie mogę doczekać.

 

 

Ale nie tylko Centrum Architektury dba o naszą edukację architektoniczną. Wtóruje mu Wydawnictwo Karakter, które również sukcesywnie wydaje na polskim rynku teksty wielkich architektów. Zaczęło się od Venturiego i spółki z Uczyć się od Las Vegas (recenzja), książki która naigrywa się z modernizmu, hołdując tym samym znienawidzonemu obecnie postmodernizmowi. Idealna pozycja do krytycznej lektury. Dla równowagi Karakter wydał również dzieło Pełnia architektury Gropiusa (recenzja), założyciela legendarnego Bauhausu. W mojej kolekcji brakuje Delirycznego Nowego Jorku Rema Koolhasa, czyli opowieści o jednym z najbardziej fascynujących miast świata oraz zbioru esejów Petera Zumthora wydanego pod nazwą Myślenie architekturą.

 

 

To świat, przejdźmy na naszą polską ziemię, bo tutaj dzieje się równie dużo.

Jakiś czas temu zapanowała moda na Oskara Hansena. Ten nieco zapomniany architekt PRL-u powrócił na salony już nie jako niesławny twórca Przyczółku Grochowskiego, ale jako wizjoner i idealista. W swojej biblioteczce mam trzy książki związane z jego twórczością: jego autorską publikację Zobaczyć świat (recenzja), w której zawarł niejako swój manifest formy otwartej, Zaczyn (recenzja) Filipa Springera, reportaż poświęcony architektowi i jego żonie oraz Dom jako forma otwarta (recenzja), przepiękny album poświęcony dość oryginalnemu domowi małżeństwa Hansenów.

 

 

O czym jeszcze pisze się w kraju? Skoro już padło nazwisko Filipa Springera, warto wspomnieć o jego innych publikacjach. Pierwsza z nich to Źle urodzone (recenzja), opowieść o dość specyficznej architekturze PRL-u, która sprawi, że każdy czytelnik spojrzy inaczej na betonowe i mało urodziwe budynki z minionego ustroju. Druga, Wanna z kolumnadą (recenzja), dotyczy już niestety czasów obecnych, w których to przerost formy na treścią okazał się jednak szkodliwy dla naszego otoczenia. Na mojej półce zagościła jeszcze niewielka książeczka Bielajewo: Zabytek przyszłości (recenzja), w której Kuba Snopek porusza wiele intrygujących zagadnień, począwszy od blokowisk, prze ich oddziaływanie na sztukę, aż po przyszłość zabytków.

 

Brakuje mi na niej dwóch wydawnictw o tajemniczych nazwach P1 oraz P2. Są to zbiory tekstów poświęcone architekturze postmodernistycznej, która obecnie nie cieszy się zbyt dobrą opinią na terenie naszego kraju. I znowu, podobnie jak w przypadku książki Venturiego, bez względu na to jakimi emocjami darzymy budynki z lat 90., warto się z tymi książkami zapoznać. W tym miejscu warto również wspomnieć o książce Lukier i mięso Grzegorza Piątka i Jarosława Trybusia, w której to panowie rozmawiają o specyfice architektury, która wykwitła w Polsce po roku 1989.

 

 

Powróćmy jeszcze na chwilę do przeszłości. Jakiś czas temu pisząc tekst poświęcony polskiej architekturze doby modernizmu odkryłam, że w II RP wprost roiło się od artystów zafascynowanych trendami płynącymi zarówno zza zachodniej, jak i wschodniej (tak, tak) granicy. Okazało się, że i ten temat stał się ostatnio dość popularny i podobnie jak Hansen, tak i przedwojenni architekci wracają w glorii i sławie. Nakładem wydawnictwa Czarne ukazała się w ubiegłym miesiącu biografia dwóch takich wizjonerów: Lachert i Szanajca. Architekci awangardy autorstwa Beaty Chomątowskiej. Zaczęłam ją czytać zaledwie wczoraj, ale już mogę ją z czystym sumieniem polecić. Trudno się od tej lektury oderwać.

 

Ale to nie jedyna książka o przedwojennym modernizmie. Powróćmy do Centrum Architektury, które niedawno wznowiło Warszawę funkcjonalną Szymona Syrkusa i Jana Chmielewskiego, czyli manifest urbanistyczny, który zachwycił samego Le Corbusiera. Pojawiła się też monografia Adolfa Szyszko-Bohusza autorstwa Michała Wiśniewskiego, prezentująca twórczość bohatera polskiego pawilonu na Biennale w Wenecji. Niedawno w księgarni w oko wpadła mi również publikacja Sztuka II RP dr Stefanii Krzysztofowicz-Kozakowskiej, która co prawda nie traktuje wyłącznie o architekturze, jednak jak wiadomo żadna dziedzina sztuki nie istnieje w zupełnej izolacji, wszystkie się przenikają i wywierają na siebie wpływ.

 

 

Na koniec dwie publikacje Deyana Sudjica. One również nie są poświęcone jedynie architekturze, choć bez wątpienia dużo się z nich na ten temat dowiemy. Język rzeczy (recenzja) to esej, który pomaga zrozumieć nam świat rzeczy, budynków, obrazów a nawet mody. Natomiast wydane w zeszłym miesiącu B jak Bauhaus. Alfabet współczesności to tom zawierający teksty poświęcone zjawiskom w architekturze i sztuce, które wywarły znaczący wpływ na XX (choć nie tylko) wiek. Książkę skończyłam czytać wczoraj, wkrótce powinna pojawić się tutaj jej recenzja.

 

To oczywiście nie wszystkie książki poświęcone architekturze, które są dostępne na polskim rynku. Większe miasta mogą pochwalić się własnymi monografiami, Centrum Architektury hołduje stolicy wydając SAS i ŻOL, natomiast Księży Młyn pokazuje architektoniczne perełki Łodzi. Istnieją monografie innych twórców, czy inne teksty poświęcone architekturze. W dobrych księgarniach, zarówno tych stacjonarnych, jak i internetowych, można znaleźć również rozmaite wydania zagraniczne. Od przybytku głowa nie boli i każdy znajdzie w tym bogatym wyborze na pewno coś dla siebie.

 

 

*Teraz chwila na wstydliwe wyznanie. Książkę Kiedy katedry były białe przeczytałam już pół roku temu… i zapomniałam napisać jej recenzję. Mało to, w tym samym czasie kupiłam książkę Loosa… i zapomniałam ją przeczytać. Nie wiem, jak się to mogło stać, ale posypuję głowę popiołem i obiecuję poprawę.