703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Wschód, zachód

Salman Rushdie

(tłumaczenie Maria Gromkowa)

Dom Wydawniczy REBIS, 1997

 

Zachód. W naszej polskiej rzeczywistości ów kierunek geograficzny stał się niemal synonimem ziemi obiecanej. Już od wielu lat nasi rodacy próbują za wszelką cenę przekroczyć zachodnią granicę i podążyć ku lepszemu jutru. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, a przy odrobinie szczęścia i Stany Zjednoczone – wszędzie żyje się lepiej niż u nas. Na wschód nikt nie ucieka, bo i po co, skoro tamci też marzą o podróży w przeciwnym kierunku. Nawet do Polski.

 

Mieszkańcy Indii również śnią o zachodzie, gdzie przecież życie musi wyglądać znacznie łatwiej, niż w ich ojczyźnie. Wie o tym również Salman Rushdie, który chociaż urodził się w Bombaju, wkrótce przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Kraj ten jest jednym z najpopularniejszych kierunków emigracji mieszkańców Indii, co zresztą nie powinno nikogo dziwić, zważywszy, że Indie były niegdyś częścią składową potężnego Imperium Brytyjskiego. Kiedyś oni okupowali nasze ziemie, dziś możemy te role odwrócić. Tylko stosunki niestety pozostają nieco inne.

 

Rushdie, jako osoba niezwykle kompetentna w materii zderzania się obu kultur, zdecydował się poświęcić temu tematowi zbiór opowiadań, o jakże wymownym tytule Wschód, zachód. Znajdziemy tutaj dziewięć opowiadań umieszczonych w trzech sekcjach. Pierwsza z nich, Wschód, skupia się właśnie na kulturze indyjskiej, opisując życie miejscowych ludzi osadzonych w dość egzotycznych dla europejskiego czytelnika realiach. Wbrew temu, do czego przyzwyczaiły nas relacje zawarte w wielu książkach autorstwa samozwańczych reporterów, rzeczywistość Indii nie wygląda tak barwnie, jak podczas święta Holi. Aranżowane małżeństwa, sterylizacja, życie marzeniami – nic więc dziwnego, że tak wielu obywateli tego państwa decyduje się na opuszczenie ojczyzny. Oczywiście autor, który sam padł ofiarą islamskich fundamentalistów, nie mógł nie poruszyć również kwestii ślepego zawierzenia religii, które jak powszechnie wiadomo, do niczego dobrego nie prowadzi.

 

Kolejne trzy opowiadania, poświęcone tym razem kulturze zachodu, stanowią całkowitą odskocznie od brutalnego, choć wciąż fascynującego orientu. W skład tego cyklu wchodzą dwie historie alternatywne – jedna opowiadająca na nowo wydarzenia znane z kart Szekspirowskiego Hamleta, druga poświęcona została znajomości Krzysztofa Kolumba i królowej Izabeli. Znajdziemy tu również opowiadanie napisane wokół rubinowych pantofelków, tych, które pojawiły się na nogach Dorotki w filmowej adaptacji Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Niestety, ta część zbioru jest prawdopodobnie jego najsłabszą częścią, która nieco odstaje stylistycznie od pozostałych opowiadań, tworząc przy tym lekki zgrzyt.

 

Następna cześć, tytułowy „Wschód, zachód” prezentuje się już o wiele ciekawiej. Znajdujemy się na terenie Wielkiej Brytanii, jednak naszymi bohaterami są  imigranci z Indii. Chociaż wydają się być dobrze zakorzenieni w zachodniej kulturze, to jednak wciąż mentalnie stanowią cześć swojej ojczyzny. Ukoronowaniem całości jest ostatnie opowiadanie (moim zdaniem najlepsze), w którym to autor uwiecznił obraz stosunków panujących pomiędzy społecznością brytyjską a przybyszami z Indii w latach ’60 minionego wieku. Warto zaznaczyć, że nie należały one do zbyt ciepłych i przyjaznych.

 

Wschód, zachód jest zbiorem dobrym. Opowiadania, pomimo poruszanych w nich nieraz dość trudnych tematów, napisane są w sposób lekki (nie mylić z zabawnym), bez niepotrzebnego patosu. Każde z nich stanowi odrębną całość, nie powiązaną w żaden znaczący sposób z pozostałymi, jak to chociaż ma miejsce w przypadku krótkich form Amosa Oza. Na niekorzyść zbioru działają jednak opowiadania tworzące cykl „Zachód”, które, choć same w sobie są interesujące, to jednak zaburzają spójność książki, co nieco utrudnia odbiór całości. Szkoda, że autor nie wpadł na pomysł, by w chociaż jednym opowiadaniu opisać np. dzieje Brytyjczyków, których różne koleje losu sprowadziły do Indii. Mimo to całość polecam, zwłaszcza ze względu na te niewielkie, acz znaczące, migawki z życia społeczności indyjskiej.