703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

1Q84 - tom 1

 

Haruki Murakami

tłum. Anna Zielińska-Elliott

Muza, 2010

 

Po prozę Murakamiego miałam sięgnąć już dawno, jednak wciąż odkładałam ten moment na później. Nie ufam książkom, wokół których powstaje ogromny szum, które lądują na pierwszych miejscach list bestsellerów, jednocześnie zyskując uznanie krytyki. Rzadko się bowiem zdarza, żeby entuzjazm ogółu czytelników i krytyków się pokrywał. Czy jednak zawsze mają oni rację? Ostatnio zawiodłam się na Wyznaję, książce która zamiast arcydziełem, okazała się być zaledwie próbą jego stworzenia. Wychwalany pod niebiosa Cabré wypada jednak blado w porównaniu do Murakamiego, który już od lat wymieniany jest jako główny kandydat do Nagrody Nobla. Zaintrygowana wszechobecnością tego japońskiego autora w najnowszej książce Bator, zdecydowałam się wreszcie wykonać pierwszy krok i wypożyczyć pierwszą lepszą dostępną w bibliotece powieść jego autorstwa. Wypadło na pierwszy tom 1Q84.

 

Jeśli tytuł tego napisanego w 2009 r. dzieła przywodzi komuś na myśl wydany kilka dekad wcześniej Rok 1984 George'a Orwella, to takie spostrzeżenie nie jest pozbawione podstaw. Śladem brytyjskiego pisarza Murakami kreuje rzeczywistość równie niepokojącą i niejednoznaczną, choć stworzoną na własną modłę. Wielkiego Brata autor zastępuje Little People, a odmienność stworzonego uniwersum dawkuje czytelnikowi stopniowo, niespiesznie odkrywając kolejne tajemnice, które skrywa tamten świat. A nawet dwa światy, bo w pewnym momencie dowiadujemy się, że mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem światów równoległych.

 

Choć brzmi to jak zapowiedź powieści z gatunku science-fiction, to jednak Murakami wplata te wątki subtelnie, od czasu do czasu podsycając ciekawość czytelnika. Przez większość czasu skupia się jednak na realiach Japonii lat osiemdziesiątych minionego wieku, prowadząc podwójną narrację z której każda skupia się na jednym bohaterze. Raz śledzimy losy płatnej zabójczyni Aomame, raz czytamy o rozterkach początkującego pisarza Tengo. Jak można się łatwo domyślić, postaci te mają ze sobą wiele wspólnego i prawdopodobnie ich drogi jeszcze się skrzyżują.

 

Murakami może i stworzył świat, w którym po niebie wędrują dwa słońca, ale wypełnił go problemami nierozerwalnie związanymi z naszą rzeczywistością. Na pierwszy plan wysuwa się dość drażliwy problem związany z religią, a zwłaszcza sektami. Świadkowie Jehowi nie będą zadowoleni czytając krytykę, jaka pada pod ich adresem na kartach 1Q84, choć całe szczęście ich odmowa prawa do transfuzji krwi wypada niegroźnie przy poczynaniach innych fikcyjnych grup religijnych wspominanych przez autora. Równocześnie porusza on problem przemocy fizycznej, której ofiarami padają zarówno dojrzałe kobiety, jak i małe dziewczynki. Z praktycznie każdej strony wyziewa również samotność, na jaką skazany jest współczesny człowiek.

 

Czas odpowiedzieć sobie na pytanie, co sprawia, że 1Q84 zostało dobrze przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytykę. No cóż, ci pierwsi otrzymali powieść wciągającą, która już od samego początku stawia pytania i nie spieszy się z udzieleniem na nie odpowiedzi (całość została w końcu pomyślana nie jako pojedyncza książka lecz trylogia). Drugich zadowolił natomiast fakt, że powieść ta prezentuje dość wysoki poziom literacki. Murakami prowadzi narrację płynnie przemieszczając się pomiędzy wątkami napędzającymi akcję, a opisami oraz komentarzami autora.

 

Czy Murakami zasługuje na Nobla? Jedna książka, w dodatku będąca zaledwie częścią dłuższej opowieści, nie stanowi jeszcze podstawy do wydania takiej oceny. Póki co twierdzę, że pierwszy tom 1Q84 to pozycja ciekawa i wciągająca, jednak brakuje w niej tego czegoś, co sprawiłoby, że pod zakończeniu lektury postulowałabym o przyznanie autorowi takiego wyróżnienia. Mam nadzieję, że całość tej trylogii zmieni moje odczucia.