703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Ciemno, prawie noc

 

Joanna Bator

W.A.B., 2012

 

Wałbrzych, malowniczo położone w Sudetach miasto słynące z bajkowego zamku Książ. Chyba nikt nie spodziewałby się, że to tak popularne wśród turystów miejsce może stać się siedliskiem zła, a zachodzące tam zjawiska będą kryć w sobie niejedną tajemnicę. Okazuje się jednak, że pewnego dnia w mieście zaczynają ginąć dzieci. Rozpływają się we mgle i ani one, ani domniemani porywacze, nie dają żadnego znaku życia. Sytuacja intryguje Alicję Tabor, warszawską reporterkę, która postanawia przybyć do Wałbrzycha i opisać owe wydarzenia. Tak się składa, że jest to miejsce wyjątkowo bliskie jej sercu. Tam się urodziła i wychowała, wciąż znajduje się tam dom, w którym mieszkała wraz z rodziną. Tam również rozegrały się największe dramaty jej życia, wydarzenia, o których czasem lepiej byłoby nie pamiętać. Szybko okazuje się, że ten powrót w rodzinne strony będzie nieść ze sobą nie tylko wyjaśnienie sprawy zaginionych dzieci, lecz również odkrycie rodzinnej tajemnicy, która ściśle wiąże się z magicznym zamkiem Książ i zagadką zamieszkującej go niegdyś księżnej Daisy.

 

Każdy tak pobieżny zarys fabuły Ciemno, prawie noc może wprowadzić niezorientowanego czytelnika w błąd. Giną dzieci? Tajemnice? Zamek? Rozwiązywanie zagadek? Ależ przecież to musi być kryminał! No tak, tylko czy kryminał zyskałby uznanie w oczach szanownego jury, które zdecydowało się w roku 2013 nagrodzić właśnie tą powieść Joanny Bator Nike? No raczej nie. Kryminały, chociaż nie wiem, jak byłyby fascynujące, wciąż nie cieszą się popularnością w przypadku tak prestiżowych nagród (ciekawe dlaczego?). Czym jest więc ta powieść?

 

Bator to kobieta sprytna. Udało jej się zręcznie połączyć napędzający akcję wątek kryminalny z wnikliwą obserwacją polskiego społeczeństwa, a w szczególności jego mrocznej strony, co zresztą zwiastuje już sam jej tytuł. W sportretowanym na kartach powieści mieście nie znajdziemy zbyt wielu szczęśliwych rodzin, roi się tutaj za to od różnego rodzaju degeneracji i wszechogarniającego smutku. Okolice zamieszkują ledwie wiążące koniec z końcem patologiczne rodziny, ludzie doświadczeni przez los, pozbawieni nadziei na lepsze jutro. Pojawiają się tutaj prorocy (również i fałszywi), na forum internetowym ludzie sączą jad, a jedynymi osobami zachowującymi zdrowy rozsądek wydają się być szalone kociary. Nie przez przypadek miejscem, w którym rozgrywa się akcja tej książki jest właśnie Wałbrzych. Na mieście tym piętno odciska nie tylko górujący nad okolicą zamek, ale również i szersza historia tej niegdyś niemieckiej miejscowości, którą po II Wojnie Światowej przymusowo zaludnili przybysze ze wschodnich rubieży kraju. A jeśli tego byłoby komuś mało, to pojawiają się jeszcze cyganie, opresyjny kościół, osoba, która poddała się zmianie płci, samobójstwa, choroba psychiczna oraz martwe koty.

 

Zamek Książ (fot. Wikipedia)

 

Na myśl nasuwa się pytanie – czy nie za dużo zła i problemów społecznych czai się na kartach tej jednej książki? No cóż, jeśli spojrzymy na tekst jako na pewnego rodzaju panoramę ciemnej strony polskiego społeczeństwa, to myślę, że ma to jakiś sens. Jednak mimo to, w trakcie lektury kilkakrotnie odniosłam wrażenie, że autorka przed rozpoczęciem pisania sporządziła długą listę tych problemów i w czasie pracy nad tekstem sukcesywnie je odhaczała, dopasowując do siebie kolejne elementy układanki, tworząc w rezultacie spójną całość. Warto bowiem dodać, że wszystko ma tutaj ręce i nogi, wszystko jest ze sobą powiązane. Utrzymanie w ryzach tak dużej ilości wątków zdecydowanie należy na pochwałę.

 

Czy Ciemno, prawie noc zasłużyło na Nike? Prawdopodobnie był to jeden z lepszych możliwych wyborów. Książka jest ciekawa i zadziwiająco przystępna, czym, podobnie jak konkurencyjna Morfina Szczepana Twardocha, zyskała sobie sympatię również tych czytelników, którzy raczej stronią od literatury trudnej (np. eseistyki). Pod względem językowym całość prezentuje się całkiem przyzwoicie, pojawia się intrygujący element w postaci imitacji języka, który spotykamy na internetowych forach (chociaż myślę, że i tak autorka go nieco wygładziła). Pomimo całkiem sporego ładunku negatywnego, całość czyta się przyjemnie, a wątek kryminalny sprawia, że ciężko się jest od niej oderwać. Podobnie jak Morfina, nie reprezentuje ona jednak sobą żadnych szczególnych wartości literackich, nie znajdziemy na jej kartach nic przełomowego. Ciemno prawie noc wydaje się być nawet nieco bardziej zachowawcze, niż konkurentka, w której autor bawił się narracją. Czym w takim razie Bator wyprzedziła Twardocha? Być może złożonością tematu, lepiej poprowadzonymi wątkami, w których widać dojrzałość i doświadczenie pisarki. Morfina jest szalona, Ciemno, prawie noc jest bliższe powieści w najbardziej tradycyjnej formie.

 

Czy warto sięgnąć po laureatkę ostatniej edycji Nike? Myślę, że tak. I nawet, jeśli powieść was nie zachwyci, to raczej jej lektura nie będzie czasem zmarnowanym.