703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Rekin z parku Yoyogi

 

Joanna Bator

W.A.B., 2014

 

Co takiego jest w Japonii, że nas tak fascynuje? Prawdopodobnie większość z nas przeżyła w jakimś momencie swojego życia zauroczenie krajem kwitnącej wiśni. Pociągają nas japońskie sztuki walki, muzyka, dziwaczne jedzenie, tajemnicze gejsze, manga i anime. Daleki wschód za sprawą mediów (zwłaszcza internetu) zaczyna się powoli do nas przybliżać, ale mimo to wciąż nasze kultury dzieli głęboka przepaść. I to właśnie ta odmienność zdaje się tak przyciągać masy Polaków, którzy coraz chętniej wstają sprzed ekranu komputera, wsiadają w samolot i ruszają na podbój Japonii.

 

Od lat bywa tam również Joanna Bartor. Swoją przygodę z tym krajem rozpoczęła ponad 10 lat temu, kiedy to trafiła na jedną z tokijskich uczelni. Jej dwuletnie obcowanie z tamtejszymi obyczajami zaowocowało nie tylko ogromną miłością do tego miejsca i jego kultury, ale również nadało rozpędu jej karierze literackiej. Swoje pierwsze doznania autorka zawarła w Japońskim wachlarzu, zbiorze wypełnionym obserwacjami nowo poznanej kultury. Teraz, po dziesięciu latach od wydania tej publikacji, na rynku ukazuje się kolejna "japońska" książka Bator.

 

Rekin z parku Yoyogi to spostrzeżenia osoby, która ochłonęła już z pierwszej fascynacji „innym”. Ponad dziesięcioletni kontakt z tą kulturą sprawił, że Bator nie tylko wie i rozumie więcej, ale potrafi również spojrzeć na pewne problemy z dystansu. Bada Japonię, nie tyle już jej tradycję, ale przede wszystkim zmiany, jakie w niej zachodzą. Kraj ten nie stoi bowiem w miejscu, jest tak samo dynamiczny, jak wszystkie inne rozwinięte cywilizacje. Pewne trendy wymierają, na ich miejscu rodzą się inne, to, co dzisiaj wydaje się być modne, jutro może już zupełnie stracić na znaczeniu. Raz na topie są zmysłowe gejsze, innym razem uczennice w króciutkich spódniczkach. Młodzież przebiera się za fantastyczne postaci ze znanych filmów, mężczyźni udają kobiety. I co najważniejsze - nikogo zupełnie to tam nie dziwi. No, może z wyjątkiem Bator, która pomimo ochrzczenia Japonii swoim drugim domem, wciąż nie przestaje być zaskakiwana przez kolejne "niewytłumaczalne" zachowania mieszkańców.

 

Zwyczaje i mody panujące w Japonii zupełnie nie mieszczą się w naszych europejskich normach. W czasach, gdy tutejsze kobiety wystawiają swoje ciała na działanie promieni słonecznych, ich japońskie odpowiedniczki w największy upał paradują po ulicach opatulone materiałami chroniącymi ich cało przed przybraniem czerwono-brązowej barwy. Gdy w Polsce coraz więcej nastolatek decyduje się przyozdobić swoje zęby aparatem ortodontycznym, w Japonii coraz więcej zwolenników zyskuje moda na krzywe uzębienie. Panowie przebrani za kobiety przestają nas już dziwić, ale automaty z używaną bielizną nie mieszczą się nam wciąż w głowie. Podobnie jak obchodzenie radosnego święta fallusa, tak niepasującego do dość usztywnionej kultury Dalekiego Wschodu. Zwłaszcza, jeśli w tej samej książce za moment otrzymujemy obszerny rozdział poświęcony Otaku, chłopcom, którzy na tyle komfortowo czują się w świecie wirtualnych postaci z gier i filmów, że nie mają ochoty go opuścić. Prawdzie kobiety przegrywają w boju o względy takiego osobnika z figurką, tudzież lalką, przedstawiającą ulubiony wytwór japońskiej popkultury.

 

Książka Bator to zatem w dużej mierze gabinet osobowości, w którym autorka upchnęła wszystko to co "dziwne" i "odmienne". Autorka nie pomija jednak ważnej kwestii, która chyba w największym stopniu odcisnęła się na życiu Japończyków w ciągu ostatnich kilku lat. W książce co jakiś czas powraca groźne widmo Fukuszimy i elektrowni, która zupełnie nieoczekiwanie zdecydowała się zamienić losy wielu z nich w koszmar. Pojawiają się też echa II Wojny Światowej, czy wspomnienia innych drastycznych zbrodni, ale nawet te ciemne plamy nie są w stanie przyćmić wrażenia swobody i beztroski płynącej z lektury owej książki.

 

Można wytknąć autorce, że obraz Japonii przedstawiony w jej książce jest niepełny, że za dużo w nim samego Tokio i że zbyt dużą część zdominowali Otaku. Że za mało tu tradycji, a za dużo Murakamiego, do którego autorka odwołuje się co kilka stron. Można tak wymieniać, ale nie ma to najmniejszego sensu, taka była decyzja autorki i musimy się z tym pogodzić. I tak to, co zostało zawarte na kartach tej książki jest na tyle interesujące, że nie sposób się od niej oderwać, zwłaszcza, że Bator niejednokrotnie już udowodniła, że pisać potrafi i całkiem nieźle jej to wychodzi.