703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Pełnia architektury

 

Walter Gropius

tłum. Karolina Kopczyńska

Karakter, 2014

 

Moda na architekturę trwa. Nakładem wydawnictwa Karakter ukazała się właśnie kolejna publikacja dotycząca tego tak popularnego ostatnio wśród młodych tematu. Po Myśleniu architekturą Petera Zumthora, Uczyć się od Las Vegas Venturiego i spółki, Delirycznym Nowym Jorku Koolhaasa i reportażach Filipa Springera przyszedł czas na prawdziwego klasyka. Na półkach sklepowych zagościł właśnie Walter Gropius, jedna z ważniejszych figur przedwojennego modernizmu, osoba, która miała niepodważalny wpływ na drogę, którą obrała architektura na początku minionego wieku. I choć mogłoby się wydawać, że światopogląd człowieka urodzonego w 1883 roku może już nieco trącić myszką, to jednak idee, które prezentuje w swojej książce, są zaskakująco aktualne.

 

Gropius wybitnym człowiekiem był. Architekt (jego projekt fabryki Fagus w niemieckim Alfeld jest uważany za jeden z najwybitniejszych dzieł XX wieku), pedagog, założyciel Bauhausu (szkoły łączącej idee sztuki i rzemiosła), wykładowca na Harvardzie. Jako jeden z kluczowych twórców przedwojennego modernizmu, za cel w swoim życiu obrał potrzebę zmiany otaczającego go świata. Chciał, by architektura raz na zawsze zerwała z wizerunkiem bogato zdobionego arcydzieła, efektu kolejnego "odradzania odrodzenia". Czas sztuki dla sztuki dobiegł końca, nastała era dominacji funkcji nad formą.

 

Swoje rozmyślania dotyczące współczesnej architektury Gropius zawarł na kartach Pełni architektury, zbioru esejów i artykułów powstałych na przełomie lat dwudziestych i pięćdziesiątych minionego wieku. Autor prowadzi rozważania na temat największych bolączek architektury tamtych lat, począwszy od konstrukcji mieszkań i planowania przestrzennego, aż po kształcenie architektów. I o ile te dwa pierwsze zagadnienia przewijają się dość często w literaturze poświęconej modernizmowi (kryzys mieszkaniowy wywołany gwałtowną migracją ludności z obszarów wiejskich do miast dał się wszystkim we znaki), tak kwestia edukacji jest już zdecydowanie mniej oczywista.

 

Choć Gropius pisał swój tekst z myślą o architektach, to jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że gros poruszanych przez niego kwestii w równym stopniu dotyczy innych kierunków. Pojawia się odwieczny problem przewagi wpajanej studentom teorii nad tak niezbędną w przyszłym życiu zawodowym praktyką, sprawa z którą polskie uczelnie nie potrafią poradzić sobie do tej pory. Autor sprzeciwia się nauczaniu historii na pierwszym roku studiów. Jego zdaniem uczeń nie będzie w stanie rozwinąć w pełni swoich kreatywnych zdolności i chcąc nie chcąc wciąż będzie powielał wyuczone wcześniej teorie i podejścia. I tak zamiast przeć na przód, kolejne pokolenia nieustannie drepczą w miejscu.

 

To nie wszystko. Większość z nas uważa, że architekt powinien posiąść tajemną wiedzę obliczeń matematycznych i posiadać talent plastyczny. Myśląc tak jesteśmy oczywiście w błędzie. Zdaniem Gropiusa:

Dobra architektura powinna być odwzorowaniem samego życia, co zakłada dogłębną znajomość zagadnień biologicznych, społecznych, technicznych i artystycznych.

Tak więc dobry architekt powinien znać się na biologii (zwłaszcza na budowie i pracy ludzkiego oka), socjologiem (być na bieżąco z ostatnimi badaniami, interpretować je i uwzględniać w swoich projektach) oraz budowniczym (praktyki zamiast w biurze, powinno się odbywać na placu budowy). Tak wszechstronnie utalentowana osoba może zostać dobrym architektem i odnosić sukcesy w życiu zawodowym.

 

W książce jednej z najważniejszych postaci modernizmu nie mogło zabraknąć rozważań na temat stylu, który Gropius współtworzył. W teście jego esejów przewijają się nieustannie tak charakterystyczne dla ówczesnych czasów koncepty, jak mechanizacja, produkcja masowa, przewaga funkcji nad formą, czy wreszcie pozbycie się ornamentacji. Zamiast jak mantrę wyliczać kolejne te koncepty, Gropius niektóre z nich podważa, inne doprecyzowuje. Choć może to dziwić, autor stanowczo sprzeciwia się kategoryzacji i tak często używanym pojęciom, jakimi są styl międzynarodowy, styl funkcjonalny, czy wreszcie dotyczący bezpośrednio jego osoby stylu Bauhausu. Tłumaczy

Celem Bauhausu nie było upowszechnianie jakichkolwiek stylów, systemów czy dogmatów.

Nie popiera również daleko idącej standaryzacji, twierdzi, że

[n]owe budynki muszą być wymyślane, a nie powielane

Jego zdaniem mieszkania powinny być dopasowane do osób, które będą w nich przebywać, a jak wiadomo każdy ma inne potrzeby. Jedynym, czego wszyscy potrzebujemy to dostęp do słońca, przestrzeni i terenów zielonych, coś, o co trudno w ścisłej strukturze miejskiej. Jednak o ile nie w smak jest mu powielanie całych budowli, to jednak w korzystaniu z prefabrykatów i inny dobrodziejstw techniki nie widzi już nic zdrożnego. Trzeba iść z duchem czasu. Rozważnie.

 

Mówiąc o tej publikacji nie sposób nie powiedzieć o jej polskim wydaniu. Karakter z pomocą Przemka Dębowskiego po raz kolejny udowadnia, że wie, jak zadbać o oprawę graficzną książki. Radosna (choć skromna) okładka wraz z umieszczonym na niej cytatem („Mój ulubiony kolor to różnobarwny”) stanowią wyraźny kontrast do wyobrażenia, jakie mamy o modernizmie (szaro, ponuro, beton). Na cytatach zresztą osadza się całe wydanie tej książki, najważniejsze myśli Gropiusa znajdziemy na stronach tytułowych poszczególnych rozdziałów, są one również wyróżnione w tekście. Wystarczy tylko spojrzeć na natężenie zielonej czcionki w tekście, by zauważyć jak wiele kluczowych informacji pragnie nam przekazać autor.

 

Choć Pełnia architektury po raz pierwszy ukazała się ponad 50 lat temu, ciężko nie zgodzić się z opinią, że spostrzeżenia w niej zawarte są wciąż aktualne (zwłaszcza w Polsce). Niektóre z porad Gropiusa mogą wydawać się oczywiste, to jednak wciąż nie znajdują one odzwierciedlenia w otaczającej nas przestrzeni.  Dlatego po tę książkę mają obowiązek sięgnąć wszystkie osoby związane z architekturą: studenci, praktycy i teoretycy. Przeczytać, przyswoić i wcielić w życie. A ponieważ Gropius posługuje się wyjątkowo przystępnymi językiem, może przeczytać ją każdy żądny wiedzy czytelnik, zarówno ten, który chce odczarować mit technokratycznego modernizmu, jak i ten, który chce poznać wizje wielkiego architekta. Bez względu na powód dla którego sięgniemy po tę pozycję jedno jest pewne: będzie to lektura ciekawa, pouczająca i w pełni satysfakcjonująca.