703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Finaliści NIKE 2014 - #7

Poznaliśmy ostatniego finalistę. Panie, panowie: tego się chyba nie spodziewaliśmy.

 

Marcin Świetlicki Jeden

[moja recenzja]

 

Skąd to zdziwienie?

Nie chodzi o jakość książki. Jeden zalicza się do grona moich ulubionych tomów poetyckich wydanych w roku ubiegłym i prawdopodobnie jest wśród nich liderem. Świetlickiego doceniła również kapituła Nagrody Literackiej Gdynia, przyznając mu główne wyróżnienie za najlepszy tomik poetycki roku.

 

W czym więc tkwi problem?

Otóż pan Świetlicki nagradzanym być nie chce. Gdynia, owszem, ale nie nie Nike. Zaraz po ogłoszeniu nominacji, poeta wystosował do sekretarza Nagrody NIKE pismo o następującej treści:

"Szanowni Państwo,
bardzo proszę o skreślenie mojego nazwiska i mojej książki pt. JEDEN z listy książek nominowanych do Nagrody NIKE. Główny powód mojej decyzji jest taki oto - nie uważam (być może naiwnie), że ta nagroda jest nagrodą literacką. Jakoś nie wyobrażam sobie, że moje wiersze mogłyby kandydować do nagrody politycznej. Przepraszam za zamieszanie, dziękuję i pozdrawiam.
Marcin Świetlicki."

Skąd ten sprzeciw? W poście na facebookowym profilu zespołu Świetliki, autor m.in. zadeklarował, że:

"Nie chcę uczestniczyć w konkursie organizowanym przez instytucję, która wytacza procesy poetom za to, co myślą"

Miał tu na myśli proces wytoczony w 2010 r. przez Agorę i Adama Michnika Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi (laureat Nike z 2003 r.), który na łamach "Gazety Polskiej" nieco naubliżał redaktorom "Gazety Wyborczej". Świetlicki podpisał się wówczas pod listem protestacyjnym, negując stanowisko Wyborczej.

 

Kapituła Nagrody za nic miała jednak odezwę Świetlickiego i koniec końców Jeden i tak znalazł się w finale. Można w tym wyczuć nutkę przekory, ale przypuszczam, że w innych okolicznościach losy tej książki potoczyłyby się podobnie. Głównej nagrody raczej nie dostanie (skoro autor nie chce, to nikt go nie będzie uszczęśliwiał na siłę), a szkoda, bo jest tego warta.