703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron
Uwaga Spoiler!

Howards End

Powrót do Howards End - Edward Morgan Forster

Autor: E. M. Forster

Świat Książki, 2009

 

Anglia, początek XX wieku. Czas niezwykle ciekawy, powiedziałabym nawet – przełomowy. Z jednej strony ludzie wciąż pozostają wierni ideałom wiktoriańskim, dostosowując swoje życie do zasad sztywnej etykiety i respektując wszelkiego rodzaju podziały. W tym samym momencie powoli rodzą się i rozprzestrzeniają całkiem nowe zasady, dobrze znajome nam z naszego codziennego życia. Emancypacja zaczyna przybierać na sile, postępuje proces urbanizacji a na drogach pojawiają się pierwsze samochody

 

Właśnie w tym przełomowym momencie rozgrywa się akcja Howards End. To historia w którą uwikłane są trzy rodziny: familia Wilcox, rodzeństwo Schlegel oraz małżeństwo Bast. Każda z nichreprezentuje oczywiście inną warstwę społeczną. I tak pierwsza rodzina to bogaci kapitaliści, którzy na brak środków do życia raczej nie mogą narzekać. W trakcie lektury pogubiłam się w ilości ‘domostw’, w których mieszkali. Trochę tu, trochę tam, w zależności od upodobań właścicieli. Poruszają się oczywiście samochodem, mają służbę. Schlegel to natomiast intelektualiści. Siostry Margaret i Helen udzielają się w klubie dyskusyjnym, gdzie zamiast dzielić się z innymi kobietami przepisami na babeczki, wymieniają poglądy na temat kwestii finansowych. Ich brat natomiast, jak na prawdziwego erudytę przystało, przez większą część powieści nie rozstaje się z podręcznikiem do nauki chińskiego. Ostatnia rodzina to przedstawiciele tzw. niższej klasy średniej. On ma problemy z pracą, ona z przeszłością. Oczywiście losy wszystkich trzech rodzin krzyżują się, przeplatają i uzupełniają. Jak? Proszę przeczytać, ja tradycyjnie nie opowiadam treści. Po prostu się do tego nie nadaję.

 

Słowo o kobietach i społeczeństwie. (spoiler)

 

W czasie lektury nie mogłam przestać porównywać tej książki do czytanego na początku miesiąca Portretu damy, który powstał kilka dekad wcześniej. Obie pozycje wysuwają na pierwszy plan rolę kobiety w społeczeństwie. Oczywiście w XX-wiecznym Howards End główne bohaterki cieszyły się większą niezależnością niż ich poprzedniczki w XIX wieku, chociaż i tam znaczna część kobiet egzystuje w oderwaniu od mężczyzn. Mimo to zakończenie jest to samo – chociaż główne bohaterki nie są szczęśliwe w związkach, nie odchodzą od swoich mężów ale zostają przy nich. Co prawda o dalszych losach Isabel nic nie wiemy, jednak ciężko jest mi uwierzyć w szczęśliwe zakończenie jej historii. Za to w przypadku Margaret ten wybór okazuje się być jak najbardziej trafny, Henry sporządza testament, w którym odpisuje jej Howards End, jej wymarzony dom. Pierwiastek kobiecy dominuje, bowiem potępiona Helen również osiada w owym domostwie. Można by powiedzieć, że zwycięstwo odnoszą również intelektualiści, jednak jest to mylny wniosek. Tak naprawdę zwycięża brak podziału klasowego. Po śmierci bezdzietnej Margaret dom ma odziedziczyć syn Helen, owoc uczucia zrodzonego pomiędzy nią a Leonardem Bastem, element łączący obie klasy. Według Forstera to właśnie do takich ludzi należeć będzie przyszłość Wielkiej Brytanii. Niestety, na zanik podziału klasowego trzeba było czekać jeszcze 50 lat, choć i dzisiaj jego echa w wciąż zauważalne są w społeczeństwie brytyjskim.

 

*koniec zdradzania zakończenia, można czytać dalej*

 

Howards End jest powieścią ciekawą dla tych, którzy pragną prześledzić zmiany zachodzące w społeczeństwie brytyjskim na przełomie XIX i XX wieku (szczególnie polecam wszystkim zainteresowanym gender studies). Jednak żeby czerpać pełną przyjemność z czytania wypada mieć pojęcie o tym, co działo się w owym czasie w Wielkiej Brytanii. Bez tej wiedzy książkę można przeczytać, być może nawet z przyjemnością, ale niestety bez zrozumienia, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.