703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Indie. Miliony zbuntowanych

 

V.S. Naipaul

Czarne, 2013

 

3 287 590 km² powierzchni zamieszkałej przez 1 210 193 422 obywateli mówiących 22 językami. Ogromne rozwarstwienie społeczne, kulturowe i obyczajowe. Miejsce z którego tysiące lat temu wypłynął język, którego potomkami obecnie posługuje się lwia część Europy. Niegdyś obszar wyznaczający trendy, dziś państwo szukające inspiracji w innych krajach. To Indie, kraj który wciąż fascynuje kolejne pokolenia pisarzy i podróżników.  

 

W jednej z indyjskich diaspor na terytorium Trynidadu i Tobago w 1932 roku przyszedł na świat Vidiadhar Surajprasad Naipaul. Wychowywał się w społeczności będącej namiastką kraju jego przodków, żywiąc się tymi okruchami tradycji i zwyczajów, które udało się zachować jego rodzinie i sąsiadom. Na odkrycie Indii zdecydował się dopiero w roku 1962. Wrażenie, jakie wywarł na nim ten kraj było tak silne, że zdecydował się zawrzeć je na kartach trzech reportaży. Ostatni z nich w zeszłym roku ukazał się na polskim rynku.

 

Książka Indie. Miliony zbuntowanych to zapis podróży autora po państwie jego przodków. Nie jest to jednak zwykły dziennik, w którym autor skrupulatnie notuje swoje spostrzeżenia z kolejnych odwiedzonych miejsc, obejrzanych zabytków i przeżytych przygód. Naipaula nie interesują Indie jako połać lądu porośnięta egzotyczną roślinnością i zabudowaną niemniej obco wyglądającymi budynkami. On skupia się na zamieszkujących ten teren ludziach, spotyka się z nimi i nakłania do rozmowy, po czym oddaje im głos, zamieniając ich w narratorów fascynującej historii. Historii państwa, w którym tradycja miesza się z nowoczesnością, w którym pałace radżów sąsiadują z slumsami, w którym na każdym kroku można odczuć podziały, nie tylko te kastowe, ale również i terytorialne.

 

Indie - kraj kontrastów (fot. imgur.com)

 

Rozmówców Naipaula było wielu. Biznesmeni i anarchiści, hindusi i muzułmanie, bramini i pariasi, duchowni i przestępcy – wszyscy chętnie dzielą się swoimi historiami, opowiadają o tym, jak im się w Indiach żyje i co sądzą o zachodzących w kraju zmianach. Nieodłącznym elementem ich opowieści jest przeszłość, większość w swoich wywodach wspomina o przodkach, którzy na przełomie wieków albo żyli w skrajnym ubóstwie, albo całkiem dobrze radzili sobie ze wszelkimi przeciwnościami losu. Wracają myślami do ostatnich lat Imperium Brytyjskiego, porównują to, co było ‘kiedyś’ z tym jak prezentuje się ‘dzisiaj’ Trzeba jednak przyznać, że w społeczeństwie indyjskim nie zmieniło się zbyt wiele. Chociaż po odzyskaniu niepodległości podział na kasty i stany został ostatecznie zniesiony, to jednak bramini wciąż odnoszą się z niechęcią do pariasów, którym wcale nie jest tak łatwo wyrwać się ze slumsów, miejsc, które niegdyś były im przeznaczone. W dalszym ciągu kultywuje się dawne zwyczaje, które nie jeden Europejczyk określiłby bez wahania mianem przesądów i zabobonów. Nikogo nie dziwią małżeństwa aranżowane, choć wiele młodych zaczyna mieć wątpliwości co do słuszności tego obyczaju.  I chociaż w latach sześćdziesiątych dzieci kwiaty widziały w Indiach krainę pokoju, idealną przestrzeń do duchowej odnowy, to tak naprawdę wnętrze półwyspu cały czas wrze. Dochodzi do sporów nie tylko pomiędzy przedstawicielami stanów społecznych, problemem jest również religia. Hindusi, Sikhowie, Muzułmanie a nawet ateiści – reprezentant każdej religii przedstawia na kartach książki Naipaula swoje racje. Autor cierpliwie ich wysłuchuje, rzadko komentuje, choć nie powstrzymuje się od wtrącania wątków autobiograficznych. W końcu on też w pewnym sensie jest częścią tego społeczeństwa.

 

Indie. Miliony zbuntowanych to skarbnica wiedzy na temat Indii, choć niestety nie jest ona pozbawiona minusów. Po pierwsze – została wydana w Polsce za późno. Oczywiście możemy powiedzieć, że dzieła literackie są ponadczasowe i nigdy się nie starzeją, jednak w przypadku książki skupiającej się na społeczeństwie moment wydania ma ogromne znaczenie. To, co dla czytelnika w 1990 roku było współczesną mu opowieścią, Polski odbiorca odczytuje jako fascynującą opowieść o Indiach z lat osiemdziesiątych. Możemy jedynie pocieszyć się tym, że chociaż pojawił się tam już internet, smartfon i wynikające z tej otwartości na świat zachodu nowe problemy, to jednak mentalność tych ludzi i ich przywiązanie do tradycji wciąż pozostaje bez zmian.

Kolejnym minusem jest objętość książki. Mnogość opowieści wypełniających ten niemalże 600-stronicowy tom sprawia, że nie sposób zapamiętać nawet połowy przedstawionych w nim historii. Ponadto wszystkie utrzymane są w tej samej formie rozmowy (lub nawet monologu), co niestety może sprzyjać wywołania uczucia monotonni u niektórych czytelników. W tym przypadku sprawdza się stwierdzenie Miesa van der Rohe: „mniej znaczy więcej”.

 

Nie ma jednak wątpliwości, że V.S. Naipaul swoim reportażem ukazuje ciekawy obraz Indii, państwa złożonego, pełnego niepokoju i sprzeczności. Miejsca, o którym nikt nie opowie nam lepiej, niż jego mieszkańcy, których losy składają się na wspólną, wielką narrację Republiki Indii. Jest to fascynująca książka, jednak jej lekturę należy dawkować sobie podobnie jak każde inne przyjemności – po odrobinie. W przeciwnym razie można poczuć się przytłoczonym ilością informacji, które zebrał tu autor.

 

Patrz też:

O Indiach