703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Szlakiem literatury zagranicznej: przystanek #5 - Indie

 

Po Europie i Afryce przyszedł czas zajrzeć do Azji – i to nie byle gdzie, bo do samych Indii!

 

 

Wydaje nam się, że na temat Indii wiemy sporo. Każdy wykształcony człowiek bez problemu wskaże je na mapie (Półwysep Indyjski jest raczej trudny do przeoczenia) i powie coś nieco na temat tego kraju. Że pod względem liczby ludności w skali świata wyprzedzają je tylko położone po sąsiedzku Chiny. Że posiadają tam rozwinięty przemysł filmowy, a w ich trwających godzinami produkcjach ludzie tańczą i śpiewają znacznie częściej (i dłużej) niż w filmach zachodnich. Mieszkańcy wyznają Hinduizm, taką dziwną religię, w której jest dużo barwnych bóstw*, z których większość boryka się z poważnymi deformacjami ciała (wiele rąk, twarz słonia itp.). Przez kraj płynie prawdziwie wielofunkcyjna święta rzeka Ganges, która służy za ośrodek rekreacji, wannę, pralkę oraz miejsce ostatniego spoczynku. Jeśli chodzi o literaturę, to kraj ten może pochwalić się jednym z bardziej rozpoznawalnych dzieł literackich, o którym istnieniu słyszał chyba każdy (no, może z wyłączeniem małych dzieci), ale mało kto je czytał. Tak, chodzi o Kamasutrę.

 

Tak naprawdę wymienione powyżej informacje to zaledwie szczypta prawdziwej esencji Indii, których oblicze jest znacznie bardziej skomplikowane. Ten siódmy co do wielkości kraj jest oczywiście niesłychanie zróżnicowany, powszechnie mówi się o podziale północ-południe, chociaż tak naprawdę praktycznie każdy region nieco różni się od innego. Największy problem sprawia kwestia językowa, bo chociaż uważa się, że w Indiach językami oficjalnymi jest hindi oraz angielski, to tak naprawdę każdy stan może swobodnie wybrać swój własny dominujący język, co w rezultacie daje 22 (!) języki używane na terenie jednego państwa.  Na północy przeważają te wywodzące się z grupy indo-aryjskiej, natomiast południe zdominowane jest przez mowę pochodzenia drawidyjskiego. A skoro już wspomnieliśmy angielski – podobnie jak omawiane do tej pory kraje afrykańskie, również i Indie nie uniknęły losu kraju podporządkowanego większej sile, w tym przypadku Imperium brytyjskiemu. Ponieważ historia lubi się powtarzać, odzyskanie niepodległości nie zredukowało liczby problemów, z jaką musiał zmierzyć się ten młody kraj o tak głęboko sięgających tradycjach. Całe szczęście obecnie tamtejsza sytuacja polityczna prezentuje się w miarę spokojnie.

 

O czym pisze się w Indiach? Związek z Wielką Brytanią okazał się być na tyle silny, że wątek kolonizacji oraz późniejszych ucieczek na bardziej rozwinięty zachód często powraca w tamtejszych tekstach. Wspomina się o biedzie (która niestety często zagląda w oczy wielu mieszkańców tego kraju), religii (oprócz hinduizmu, który swoją drogą nie jest tak jednolity, jak nam się wydaje, swoich wyznawców ma również jak zwykle problematyczny islam), powstaje również dużo tekstów o zabarwieniu filozoficznym (co powiązane jest z aspektem religijnym).

 

Dzięki ścisłemu związkowi z Wielką Brytanią, pisarze indyjscy są znacznie lepiej rozpoznawalni w świecie literatury, niż ich afrykańscy koledzy (i koleżanki) po fachu. Wśród laureatów prestiżowej Nagrody Bookera znajdziemy troje autorów pochodzących z tego pięknego kraju: Arundhati Roy (Bóg rzeczy małych), Kiran Desai (Brzemię rzeczy utraconych) oraz Aravind Adiga (Biały tygrys). Z Indii pochodzi również Rabindranath Tagore, poeta, prozaik oraz filozof, który w 1913 roku został laureatem Nagrody Nobla.

 

Ja jednak sięgnę po innego, chyba dość dobrze rozpoznawalnego w Polsce autora - Salmana Rushdiego. Chociaż obecnie jest obywatelem Zjednoczonego Królestwa, to jednak jego twórczość jest na tyle przesiąknięta atmosferą Indii, że spokojnie można potraktować jego twórczość jako cześć kultury indyjskiej. Znany jest on przede wszystkim ze swoich Szatańskich wersetów, powieści którą wydał na siebie wyrok śmierci wśród islamskich fundamentalistów, którzy doszli do wniosku, że jej treść obraża religię. I chociaż książka ukazała się w 1988 roku, to fatwa w dalszym ciągu pozostaje aktualna. Ja jednak zdecydowałam się na lekturę nieco skromniejszego pod względem objętości (ostatnie polskie wydanie Szatańskich wersetów liczy sobie 664 strony), jednak dość treściwego zbioru opowiadań Wschód, Zachód. Recenzja już wkrótce.

 

 

*Chociaż przez całe życie uczono mnie, że hinduizm jest religią politeistyczną, to jednak pisząc pracę magisterską dowiedziałam się, że zdaniem niektórych uczonych osobników, reprezentuje on założenia monoteizmu.