703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Powinni się nie urodzić

Grzegorz Kwiatkowski

Off-Press, 2011

 

 

Słowo o trylogii.

Powinni się nie urodzić to tak naprawdę zbiór trzech tomików: „Przeprawy”, „Eine Kleine Todesmusik” oraz „Osłabić”. Całość została wydana w wersji dwujęzycznej (polsko-angielskiej) w ramach projektu mającego na celu przybliżenie twórczości polskich poetów czytelnikom zagranicznym. Czy poezja Kwiatkowskiego jest godnym reprezentantem naszego polskiego podwórka pełnego niespełnionych, aczkolwiek wyjątkowo ambitnych poetów?

 

migawki z BBC News
nosimy tweedowe marynarki
słuchamy jazzu
rozmawiamy o Miłoszu
który zmarł kilka miesięcy temu


surrealiści pisząc
o różowych fantasmagoriach
w malignie tworząc kaligramy
mieli jeszcze w oczach
gaz bojowy z pól Verdun
a my co najwyżej
migawki z BBC News
i filmy ze wspomnieniami
podstarzałych i wzruszonych
więźniów obozu Dachau

("Przeprawy")

 

Czytając ponownie ten bogaty zbiór utworów, starałam się niektóre z nich opisać przymiotnikami, oddającymi emocje towarzyszące mi w trakcie lektury. Statystycznie najczęściej pojawiały się słowa ‘smutne’ oraz ‘straszne’ i myślę, że to właśnie one najlepiej charakteryzują twórczość Kwiatkowskiego. Wystarczy zresztą spojrzeć na okładkę (barwa dominująca – czerń), spojrzeć na tytuły zarówno kolejnych części, jak i całości (mało optymistyczny wydźwięk) – już te drobne, aczkolwiek niezwykle ważne akcenty, wskazują na to, że nie znajdziemy na kartach tej pozycji nic wesołego, ani tym bardziej śmiesznego. Autor zabiera nas w obszary, w których nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć, ani o których nie chcielibyśmy słyszeć. Śmierć, wojna, holocaust stanowią trzon tego zbioru. Świat opisywany przez Kwiatkowskiego jest po brzegi wypełniony pesymizmem. Nie ma tutaj historii z happy endem, większość z nich kończy się raczej tragicznie. Zamiast cukierkowej gloryfikacji miłości, dostajemy gorzką prawdę na temat ludzkiej mentalności.

 

autor II
kiedy żyłem w lesie malowałem lasy


kiedy żyłem nad brzegiem angielskich jezior
malowałem słońca chowające się
w jeziorach Little Tarn i Windermere

 

teraz żyję między wami
i jedyne co udaje mi się malować to śmierć

 

tak jest w istocie:
waszą istotą jest przede wszystkim umieranie
nieustające spalanie
nawet po rozpadzie ciała
bezlitosne
poniżające


tak jest w istocie:
waszą istotą jest przede wszystkim śmierć

("Osłabić")

 

Autor czasami próbuje prowokować, jednak w porównaniu z innymi poetami (ot chociażby z Jakuciem, którego miałam okazję ostatnio czytać) jego zaczepki są niezwykle subtelne. Kwiatkowski przede wszystkim opowiada historie, nie moralizuje na siłę, nie wzywa do zrywu. Nie podchodzi do opisywanych przez siebie tematów z patosem, prędzej można wyczuć w nich lekką ironię, czy naiwność. Z niektórych wierszy atakują nas obrazy makabryczne, czasami lekko odpychające. Ich natężenie zwiększa się z tomiku na tomik, im dalej, tym atmosfera staje się coraz bardziej gęsta i ponura, ciężka do zniesienia, lecz wciąż intrygująca i zachęcająca do dalszej lektury.

 

lekcja estetyki w dziecięcym pokoju
moje dziecko płonie
powinnam je zgasić
ale jest takie piękne
gdy płonie

("Przeprawy")

 

Chociaż cała trylogia utrzymana jest w tym samym ciężkim (i przykrym) nastroju, to jednak Kwiatkowski zadbał o to, żeby czytelnik się nie nudził. W zebranych tu wierszach nie uświadczymy zbyt wielu eksperymentów w sferze językowej, czy zabaw z formą (szkoda), jednak autor zastosował jeden trick, który uatrakcyjnia lekturę. I tak zamiast atakować czytelnika swoim osobistym 'ja' lirycznym, przeważnie oddaje on głos bohaterom swoich utworów. Czasami znamy ich z imienia i nazwiska, znamy ich daty urodzenia i śmierci. To właśnie te postaci w głównej mierze opowiadają swoje historie, stąd też brak patosu, czy moralizacji. Oprócz tych nieco bardziej anonimowych bohaterów, tu i ówdzie pojawiają się odniesienia do postaci powszechnie znanych, jak chociażby do tych z kart Starego Testamentu, Schopenhauera, czy dość ciekawa i odważna aluzja do Herbertowskiego Pana Cogito:

 

pan Cogito i litera Pisma
jest wojna i do pana Cogito przychodzą Niemcy
i pytają go czy ukrywa w piwnicy Żydów
a pan Cogito ponieważ ceni prawdę
a jego orężem nigdy nie jest kłamstwo
mówi:
w mojej piwnicy przechowuję piętnastu Żydów
w tym sześcioro dzieci dwóch mężczyzn
i siedem kobiet

 

ze ściany spada płat tynku
na korytarzu przepala się żarówka

 

a czarny kot
miłośnie zawodzi
i ociera się o nogawkę

 

pan Cogito schodzi do piwnicy
po nową żarówkę
a następnie wkręca ją
i zapala światło

 

i stoi w oknie
i widzi jak Niemcy
wyprowadzają żydowską rodzinę

 

a potem otwiera Pismo Święte
i zakreśla ołówkiem:
a mowa wasza
niech będzie prosta
tak tak
nie nie

("Eine Kleine Todesmusik")

 

Czy poezja pana Kwiatkowskiego może godnie reprezentować świat młodej poezji polskiej? No cóż, większość wierszy wchodzących w skład tego zbioru plasuje się na naprawdę dobrym poziomie, więc jeśli o to chodzi, to nie mamy najmniejszego powodu do wstydu. Poza tym autor oscyluje wokół tematyki uniwersalnej, która powinna być bez problemu zrozumiana przez każdego czytelnika, bez względu na jego pochodzenie. Pisze on w sposób niebanalny, jednak nie otacza swojej poezji murem, który uniemożliwiałby zrozumienie jego pisania. Jedyne, co może stać na przeszkodzie w lekturze utworów Kwiatkowskiego, to ich dość specyficzna tematyka. Mimo wszystko warto zapoznać się z jego twórczością i dobrze się stało, że te trzy części ukazały się pod postacią jednego wydawnictwa. W ten sposób wiersze uzupełniają się i stanowią jednolitą całość. Tylko ostrzegam – połknięcie wszystkich trzech tomików na raz, może wprowadzić was w stan lekkiego przygnębienia.

 

W dalszym ciągu zachęcam was do czytania poezji a na koniec, w ramach małej rozgrzewki, zostawiam was z następującym pytaniem.

 

narcyzm
Spinoza twierdził że nasza miłość do Boga
jest częścią nieskończonej miłości Boga do samego siebie
czy zatem nasza niewiara w Boga jest częścią
nieskończonej niewiary Boga w samego siebie?

("Przeprawy")