703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Kto to pani zrobił?

 

Agata Passent

Wielka Litera, 2014

 

Rutynowy przegląd regału z nowościami w bibliotece. Półki uginają się pod romansami, fantastyką i kryminałem. Już miałam odejść z pustymi rękoma, gdy zauważyłam, że ze środkowej półki ktoś puszcza do mnie oko. Znam tą panią z telewizji, wydaje się być inteligentną osobą - biorę.

 

„Czytałam tę książkę” mówi pani bibliotekarka skanując kod skrzętnie ukryty za skrzydełkiem okładki. W ramach podtrzymania konwersacji grzecznie pytam się o wrażenia z lektury. „Wie pani…” chwila przerwy, pani bibliotekarka szuka właściwego słowa, choć wyraz jej twarzy zdradza, że raczej nie jest ową książką zachwycona. „Taka ta książka, śmieszna, nawet ciekawa… Ale…”. Ale nic poza tym, dopowiadam sobie sama i wychodzę sprawdzić, czy owa pani miała rację.

 

Agatę Passent, jak już wspomniałam, znam wyłącznie ze szklanego ekranu, gdzie u boku Filipa Łobodzińskiego prowadzi jeden z nielicznych programów poświęconych literaturze. Nie czytam prasy (czego się wstydzę niezmiernie), więc nie miałam wcześniej styczności z jej twórczością publicystyczną. I dobrze, bo jej najnowsza książka Kto to pani zrobił? to nic innego jak zbiór tekstów opublikowanych pierwotnie na łamach „Twojego Stylu”. Dla jednych to odgrzewany kotlet, dla innych zupełna terra incognita, po którą sięgną z prawdziwą ciekawością by sprawdzić o czym ta ‘pani z telewizji’, prywatnie córka Agnieszki Osieckiej, pisze.

 

Autorka, jak na prawdziwą felietonistkę przystało, w swoich krótkich tekstach komentuje otaczającą ją rzeczywistość, najczęściej zwracając przy tym uwagę na wyrastające wokół określone trendy. Pełni rolę obserwatora, choć nie pozostaje przy tym bezstronna i niemalże we wszystkich felietonach bez skrępowania dzieli się z czytelnikami wydarzeniami ze swojego życia osobistego, umieszczając w roli bohaterów danego tekstu nie tylko samą siebie, ale również swoich przyjaciół, znajomych, jak również członków rodziny, na czele z rodzicami – Agnieszką Osiecką i Danielem Passentem. Często wraca również do przeszłości, zabierając czytelnika na wycieczkę do swojej podstawówki, czy wspominając letnie kolonie. Choć autorka kocha Warszawę i to na niej koncentruje większość swoich tekstów, to rzecz jasna pojawiają się również migawki z jej zagranicznych wojaży, ze spotkań z francuską przyjaciółką, czy lat spędzonych w amerykańskiej szkole. Na nudę raczej nie powinniśmy narzekać, zwłaszcza, że przez każdy tekst przewija się nutka ironii. Autorka między wierszami lubi puszczać oczko do czytelnika, zupełnie tak, jak zrobiła to na okładce.

 

Jak dotąd pani bibliotekarka miała rację: jest w miarę ciekawie, jest również śmiesznie. A co z tym jej zawahaniem w głosie? Niestety i w tym przypadku muszę się z nią zgodzić. Pani Agata pisze teksty dobre, pełne celnych spostrzeżeń, jednak mimo to do tej najwyższej półki zajmowanej przez klasyków publicystyki jeszcze dużo jej brakuje. Gdybym miała jakoś określić jej styl pisania, to chyba najlepiej pasuje tutaj etykietka ‘felieton w wersji pop’, lekki i przyjemny w odbiorze, kierowany do przeciętnego, niezbyt wymagającego, choć dość dobrze wykształconego czytelnika (autorka , a właściwe ‘czytelniczki’, bowiem to głównie do przedstawicielek płci pięknej (z racji na specyfikę pisma, w którym się one ukazywały) Passent kieruje swoje słowa.

 

Tutaj pojawia się jednak pewien szkopuł. Wydawać by się mogło, że takie lekkie i przyjemne teksty świetnie wpasują się w gusta szerokiego grona odbiorców, jednak w tym przypadku niestety nie jest to prawdą. Passent opisuje środowisko które zna prawdopodobnie najlepiej i to właśnie do niego zdaje się kierować swoje słowa. Pisze o dobrze wykształconych 30-40 latkach po przejściach, całkiem nie najgorzej sytuowanych mieszkańcach stolicy, żyjących w zgodzie z najnowszymi światowymi trendami. To właśnie ta wąska grupa zyska najwięcej z lektury owych felietonów, bo odnajdą na kartach tej książki osoby sobie pokrewne, podczas gdy przeciętna Polka pracująca w szkole czy w bibliotece, w dowolnej mniejszej miejscowości, dojdzie do wniosku, że autorka twierdząc, że pisze o Polsce ma na myśli tylko jej niewielki wycinek. I ciężko nie przyznać jej w tym racji.

 

Kto to pani zrobił? to książka po którą warto sięgnąć, zwłaszcza w zbliżające się wakacje. Lektura lekka i przyjemna a przy tym również całkiem inteligentna, sprawdzi się idealnie jako towarzysz leżakowania na nadmorskiej plaży. Będzie zabawnie, choć niestety treść przemyśleń Agaty Passent nie zostanie z czytelnikiem na dłużej. Dodam tylko, że ze względu na liczne wtrącenia autobiograficzne z lektury tej podwójnie skorzystają osoby zainteresowane postacią Agnieszki Osieckiej, która pojawia się w tych tekstach nie jako postać zasłużona dla polskiej kultury, ale jako zwykła (choć trochę niekonwencjonalna) matka.