703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Pomiędzy

 

Tadeusz Dąbrowski

Wydawnictwo a5, 2013

 

O Tadeuszu Dąbrowskim mówiło się dużo w ubiegłym roku. Ten urodzony w 1979 roku poeta właśnie wydał swój kolejny tomik, szósty w swoim dość zasobnym już dorobku, trzeci nakładem prestiżowego Wydawnictwa a5. Pomiędzy to następca docenionego przez krytykę Czarnego kwadratu (2009), którym wywalczył sobie Nagrodę Kościelskich oraz nominację do Nagrody Literackiej Nike. Jego tomiki zostały przetłumaczone na język angielski, niemiecki, czy ukraiński. Autor osiągnął to, o czym marzy chyba każdy polski twórca – został zauważony poza granicami ojczyzny. Poprzeczka została postawiona więc wysoko, w młodym poecie zaczęto pokładać wielkie nadzieje. Zauważono w nim godnego następcę wybitnych twórców wywodzących się z przedwojennego pokolenia, którzy jeden po drugim osuwają się w nieznane zaprzepaszczając szanse na zdobycie Nobla. Nic więc dziwnego, że gdy po 4 latach przerwy ten uznawany za nadzieję poezji polskiej poeta powrócił, z marszu został poddany ocenie krytyków i czytelników. Czy zdał egzamin?

 

Pomiędzy to 42 wiersze oscylujące wokół różnej tematyki, których tak naprawdę nie można odczytać na jednym poziomie. Cały tomik kryje w sobie wiele wieloznaczności, które czytelnik zinterpretuje w taki sposób, jaki leży najbliżej jego serca. Od samego początku autor wiedzie nas tropem notatek z podróży. Spaceruje po opustoszałych ulicach Nowego Jorku,  pędzi rowerem wzdłuż nadbrzeża w Szwecji, podąża drogą krzyżową w Jerozolimie, czy zmierza pociągiem do rodzinnych stron. Można wręcz odnieść wrażenie, że to właśnie ten nieustanny ruch jest głównym źródłem inspiracji dla autora. Przemieszcza się on bowiem nie tylko w sposób stricte fizyczny, podróżuje on również w czasie, przywołuje swoje osobiste doświadczenia, odwołując się chociażby do choroby ojca, czy śmierci brata. Można pokusić się o stwierdzenie, że dzięki tym osobistym wątkom treść zyskuje aspekt autobiograficzny, choć mimo wszystko należy zachować w tym przypadku nieco rezerwy. Poezja, chociażby nawet ta najbardziej osobista, zawsze niesie ze sobą duży element fikcji.

 

Z twórczości Dąbrowskiego bije dojrzałość, zarówno tą emocjonalna, jak i wynikająca ze świadomości języka. Wystarczy przeczytać kilka dowolnych utworów z tego tomiku, by przekonać się, że jego autor nie jest debiutantem i dokładnie wie, jak przelewać swoje uczucia na kartkę papieru, bez odwoływania się do klisz i truizmów. Choć zabrzmi to nieco trywialnie, to jednak zawierają one w sobie dozę dostojności i spokoju, pierwiastków o które coraz trudniej w poezji młodych, rozkrzyczanych twórców. Jednocześnie udaje mu się zachować miejsce na odrobinę ironii, delikatnie wplecionej pomiędzy wiersze jego utworów, dzięki czemu zgrabnie udaje mu się uniknąć patosu, utrapienia wielu poetów. Jego zachowawcza poezja nie wywoła salwy śmiechu, prawdopodobnie nie sprawi również, że po policzku czytelnika popłynie łza, ale z pewnością wywoła w nim spokój, być może zadumę a nawet i ukojenie.

 

Choć sam autor zarzeka się, że nie jest poetą językowym i woli skupiać się na uczuciach, niż na zabawie z frazą, to jednak czytając Pomiędzy trudno nie zwrócić uwagi na sposób, w jaki Dąbrowski traktuje tekst. Jego język oscyluje pomiędzy jego klasyczną, literacką odmianą a tą, którą sami się codziennie posługujemy. Pojawiają się (choć sporadycznie) gry słowne, chociażby w postaci podpowiadającego frazy słownika w „*** (Zdradziłem, ale z innej skrzynki…)”. Autor nie stroni od niecodziennych zestawień, ucieka się do form takich jak monolog skierowany do bruku „z księżycowym blowjobem”, obserwacje komarów, czy wyznania grzebienia podróżującego ze swoim właścicielem. Chcąc nie chcąc otacza się on metaforami, które są jednak na tyle elastyczne, że każdy czytelnik zamiast zastanawiać się, co autor miał na myśli, z łatwością dopasuje treść do swoich własnych potrzeb.

 

Pomiędzy udowadnia, że Dąbrowski nie bez powodu nazywany jest nadzieją polskiej poezji. Jego balansujący pomiędzy klasyką a codzienną frazą styl pokazuje, że współcześnie da się tworzyć mądre i wyważone wiersze. Zamiast tekstu wywołującego z grobów kolejnych wybitnych poetów, czy powracającego do wielkich tragedii przeszłości, Dąbrowski skupia się na codzienności, zwykłym życiu spędzanym w nieustannej podróży, zarówno tej w sensie dosłownym, jak i wędrówki duchowej. Poprzez brak nacechowania tych utworów naszymi polskim traumami, jego twórczość zyskuje niezwykle uniwersalne brzmienie, które przemówi zarówno do Polaka, jak i do mieszkańca każdego dowolnego miejsca na świecie. Jeśli Dąbrowski utrzyma tak wysoki poziom to kto wie, może zostanie przyszłym noblistą?