703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Powrót do Sulejówka

 

Włodzimierz Kalicki

Agora, 2014

 

Sulejówek, miasto położone 22 km na wschód od centrum Warszawy. Miejsce otoczone lasami, przepełnione ciszą i spokojem, kontrastujące ze zgiełkiem i gwarem pobliskiej stolicy. Już praktycznie od początków XX wieku miejsce to zaczęło wypełniać się letnikami, którzy w tak pięknych okolicznościach przyrody chcieli znaleźć chwilę wytchnienia. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kolejne dworki i wille, w których zamożni mieszkańcy Warszawy spędzali wolne dni, a niekiedy i przeprowadzali się do nich na stałe. Prawdziwe zatrzęsienie przyjezdnych nastąpiło w latach dwudziestych minionego wieku, kiedy to dwie nieruchomości, wille „Milusin” oraz „Otrando”, dostały się w ręce Aleksandry Szczerbińskiej, żony jednej z najważniejszych i najbardziej poważanych osób w odradzającym się państwie polskim – Józefa Piłsudskiego.

 

Włodzimierz Kalicki w swojej książce Powrót do Sulejówka zabiera czytelnika w podróż właśnie do czasów, kiedy to Marszałek dumnym krokiem przechadzał się po pokojach dworku prowadząc dyskusje z przybyłymi gośćmi, dyktując swoje książki, czy wreszcie obmyślając plany polityczne. Począwszy od momentu zakupu posiadłości w 1921 roku, przez budowę dworku, przeprowadzkę, aż po słynny przewrót majowy – autor krok po kroku przeprowadza nas przez kolejne etapy związku Piłsudskiego z tym miejscem. Daje nam on wgląd nie tylko w życie zajętego polityka, ale również męża i ojca, a przede wszystkim mieszkańca „Milusina”. Na podstawie opowieści osób związanych z tym miejscem, Kalicki daje czytelnikowi możliwość poznania tej bardziej prywatnej strony osoby, która dla wielu już za życia stała się ikoną.

 

Na kartach tej książki Piłsudski schodzi jednak z piedestału i z pozycji największego autorytetu w państwie przeistacza się w zwykłego człowieka, który lubi słodkie ciasteczka i nie przepada za wykonywaniem prac ogrodniczych. Czytając Powrót do Sulejówka mamy szansę dowiedzieć się, jak marszałek pracował, jak spędzał wolny czas oraz kto składał mu wizyty. Jak już wspomniałam gości w Sulejówku nigdy nie brakowało. W progi domu marszałka zawitały nie tylko ważne figury ze świata polityki i wojskowości, ale również dziennikarze, literaci oraz delegacje zwykłych obywateli. Punktem kulminacyjnym tych wizyt były coroczne huczne obchodzone imieniny Józefa, kiedy to organizowano uroczyste marsze a do Sulejówka sprowadzana była ukochana klacz Marszałka, Kasztanka.

 

Ale Powrót do Sulejówka to nie tylko historia ludzi. Choć z okładki spogląda na nas Marszałek-troskliwy tata, obejmujące swoje dwie córki, to jednak to nie on jest głównym bohaterem tej opowieści. Piłsudski umiera na stronie 94, co zatem się dzieje na pozostałych 34? Pan domu odszedł, ale budynek stoi dalej. Doświadczył trudnych czasów II Wojny Światowej, choć z wojennej zawieruchy wyszedł niemal bez szwanku. Przetrwał wyniszczający okres PRL-u, kiedy to w ogołoconych wnętrzach powstało miejscowe przedszkole. Wreszcie w 2000 roku został muzeum upamiętniającym swojego wybitnego właściciela. Stał się kolejnym niemym świadkiem historii.

 

Przed rozpoczęciem lektury Powrotu do Sulejówka miałam pewne obawy, że na jej kartach znajdę bardzo jednoznaczny, bezkrytyczny obraz Piłsudskiego, swojego rodzaju laurkę stworzoną z myślą o nim. Całe szczęście Kalicki prowadzi narrację w sposób nie narzucający odbiorcy tekstu jednoznacznej oceny bohatera. Nie wiem, czy był to świadomy zabieg autora, ale jego książka pełna jest dość interesujących kontrastów. Z jednej strony widzimy rodzinę Piłsudskich, których nie stać na wybudowanie domu oraz na nowe ubrania dla dzieci, z drugiej jest to część środowiska elitarnego, która nie dość, że żyje w komfortowych warunkach, to jeszcze może pochwalić się nawet własną ochroną. W trakcie lektury doświadczamy momentów, w których życie toczące się w „Milusinie” przybiera bliski czytelnikowi, niemalże swojski obraz tylko po to, by za moment poszybować na powrót w wyższe sfery. Marszałek choć był ‘wodzem narodu’, to jednak wciąż pozostawał zwykłym człowiekiem, któremu pomimo całej listy przymiotów, daleko do ideału.

 

Książka Włodzimierza Kalickiego jest nie tylko ciekawa i dobrze napisana, ale również znakomicie wydana. Wewnątrz znajdziemy ponad sto fotografii, dających nam wgląd w nieco bardziej prywatną sferę życia Piłsudskiego, przedstawiające związane z nim postacie oraz ukazujące dworek w swoim pierwotnym wyglądzie. Całość została ubrana w stylizowany na lata dwudzieste minionego wieku projekt profesora Macieja Buszewicza.

 

Powrót do Sulejówka jest w moim odczuciu książką wieloznaczną. Chociaż sugeruje nam to okładka, nie jest to tylko opis pewnego wycinka z życia Marszałka. Nie można również wychodzić z założenia, że głównym bohaterem tekstu jest wyłącznie „Milusin”. Kalicki snuje raczej opowieść o pewnym okresie z życia II RP, daje nam możliwość poczucia atmosfery tych pierwszych lat niepodległej Polski. Dzięki temu książka ta trafi nie tylko do pasjonatów historii, ale do każdego, kto choć na chwilę pragnąłby przenieść się w czasie i poczuć klimat tych minionych lat.

 

Za udostępnienie egzemplarza dziękuję wydawnictwu Agora.