703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Szlakiem literatury zagranicznej: przystanek #9 - Chiny

Wielki Mur Chiński - budowla nieodzownie kojarząca się z Chinami

 

Czas złożyć wizytę w kraju, w którym tradycja literacka kwitnie już od blisko 2,5 tysiąca lat, choć tu, w Europie, praktycznie nic na jej temat nie wiemy.

 

 

Chiny (a dokładnie Chińska Republika Ludowa) to kolejny przykład na to, jak źle poprowadzona polityka może doprowadzić do zahamowania rozwoju kulturalnego państwa, lub poprowadzić go w innym, raczej niepożądanym kierunku. Dziś bowiem większość osób kojarzy ten kraj z jego komunistycznym ustrojem, który w dużej mierze narusza swobody obywatelskie, zwłaszcza tak niezbędną wszystkim artystom wolność słowa. Widzimy państwo przeludnione, biedne, w którym żeby przeżyć ludzie imają się niewolniczej pracy, głównie dla zachodnich koncernów (ach ten słynny napis „Made in China”). Oczywiście nie wszyscy ledwo wiążą koniec z końcem, znajdziemy tutaj również wielu zamożnych ludzi, których wystawne życie i liczba zer na koncie pogłębiają tylko przygnębiającą dysproporcję społeczną.

 

Szanghaj - gospodarcza i finansowa stolica Chin

 

Tymczasem gdzieś zupełnie obok spokojnie trwają artefakty kultury przypominając, że dawno, dawno temu, zanim do głosu doszli komuniści, obszar ten był miejscem bujnego rozwoju nauki i sztuki.

 

Literatura chińska zaczęła rozwijać się już przed nastaniem naszej ery. W tym samym czasie, kiedy w Europie swoje triumfy święciła cywilizacja grecka, a następnie nad całym kontynentem swój wypływ roztoczyli wielbiący sztukę Rzymianie, mieszkańcy wschodniej części Azji również nie próżnowali. Ponieważ rozwinęli swoje własne pismo oraz filozofię i religię (m.in. konfucjanizm), mogli już rozpocząć sporządzać to, co w przypadku każdej cywilizacji stanowiło pierwsze próby twórczości literackiej – święte księgi oraz kroniki. Oczywiście z czasem rozwinęła się również poezja (głównie poematy) oraz nieco później dramat. Dość wcześnie, bo już ok. XIV wieku zaczęły pojawiać się pierwsze powieści. Do najwybitniejszych form prozatorskich zaliczają się tzw. cztery klasyczne powieści chińskie, dzieła, które wywarły największy wpływ na dalszy rozwój literatury, jak i na pozostałe obszary kultury chińskiej. Zaliczają się do nich Opowieści znad brzegów rzek (XIV w.) autorstwa Shi Nai’ana, Opowieści o Trzech Królestwach (XIV w.) Luo Guanzhonga, Wędrówka na Zachód (XVI w.) Wu Cheng’ena oraz Sen czerwonego pawilonu (XVIII w.) Cao Xueqina. Choć Chiny nigdy nie były krainą spokoju i miłości, to jednak mimo to (a może i właśnie dzięki temu) miejscowym artystom udawało się tworzyć literaturę, która oddziaływała również na terytoria ościenne.

 

Niestety, nic nie może wiecznie trwać i w 1949 r. Mao Zedong ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, wpuszczając tym samym na teren tak ogromnego  państwa podmuch propagandy, którą zobowiązani byli uprawiać wszyscy artyści. Jeśli chciałeś wyrazić sprzeciw, czekała na ciebie mało przytulna celka w pobliskim więzieniu lub inne represje. Czytając biogramy wybitnych twórców, których aktywność artystyczna przypadła właśnie na owe czasy, można zauważyć, że dzielą się oni na dwie grupy: tych, których dotknęły represje polityczne oraz pisarzy, którzy byli członkami Chińskiej Partii Komunistycznej. Oczywiście trudno osądzać, czy ci drudzy faktycznie podzielali poglądy wodza, czy może postanowili dołączyć do szeregów partyjnych by móc w spokoju kontynuować swoją działalność artystyczną. Cześć przypartych do ściany literatów zdecydowało się na emigrację do krajów europejskich i do USA, gdzie mogli swobodnie kontynuować swoją pracę. Jednym słowem historia podobna do tej z naszego polskiego podwórka, tylko znacznie, znacznie gorsza. I niech nikogo nie zmyli dużo obiecująca nazwa rewolucji kulturalnej (nie mylić z brytyjską rewolucją seksualną) zainicjowanej w 1966 r., która tak naprawdę niewiele wspólnego z kulturą miała, a wręcz stanowiła jej zaprzeczenie. Niestety, choć czasy Mao są już dawno za nami, jego duch wciąż jest odczuwalny na terenie państwa i jego następcy w dalszym ciągu hołdują echom tej dawnej ideologii, nadal krępując poczynania miejscowych literatów.

 

Ilustracja propagandowa z czasów Rewolucji kulturalnej

 

Kto obecnie tworzy w Chinach? No cóż, pomimo mało sprzyjających warunków, lista współczesnych twórców chińskich jest długa. Problem w tym, że twórczość niewielu z nich ukazuje się na rynku polskim a jeśli już, to są to albo pozycje autorów tworzących na imigracji, albo takich, którzy zyskali już międzynarodowy rozgłos. Z tego drugiego powodu w naszych księgarniach pojawił się zbiór nowel Zawieście czerwone latarnie Su Tonga, na kanwie którego powstał nominowany do Oscara w 1992 r. film o tym samym tytule. Mieszkający w Londynie Ma Jian doczekał się polskiego przekładu aż trzech swoich książek (Wytwórca makaronu, Pekińska koma i Czerwony pył), w których dość często odwołuje się do wydarzeń z najnowszej historii swojej ojczyzny. W Polsce ukazała się również autobiograficzna powieść Dzikie łabędzie wywodzącej się z Chin brytyjskiej pisarki Jung Chang, w której to za pomocą historii swojej rodziny opowiada dzieje współczesnych Chin.

 

Oczywiście grzechem było by nie wspomnieć o dwóch laureatach Nagrody Nobla: walczącym z ustrojem, żyjącym we Francji autorze Góry duszy Gao Xingjianie (Nobel w 2000 r.) oraz nagrodzonym trzy lata temu byłym członku  Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej Mo Yanie. W ramach mojej wędrówki szlakami literatury zagranicznej zamierzam właśnie zapoznać się z twórczością tego drugiego, niezwykle kontrowersyjnego laureata. Do moich uszu dobiegło wiele negatywnych opinii dotyczących zarówno jego sympatii politycznych, jak i tych związanych ściśle ze stylem literackim. Czy faktycznie zasłużył na Nobla? No cóż, spróbuję znaleźć odpowiedź na to pytanie za pomocą wydanej zeszłej jesieni nakładem wydawnictwa W.A.B. powieści Bum!.

 

 

Recenzja wkrótce.

Szlakiem literatury zagranicznej