703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Szlakiem literatury zagranicznej: przystanek #4 - Angola

Gościnny występ herbaty. W końcu nie samą kawą żyje człowiek.

 

Czas wybrać się w kolejną podróż ścieżkami literatury światowej.

 

Z Maroka, które miałam okazję odwiedzić poprzednim razem i do którego prawdopodobnie niedługo powrócę, wybieram się niedaleko, bo do Angoli. Ten sam kontynent, zupełnie inny kontekst kulturowy.

 

 

Często traktujemy cały kontynent afrykański nieco zbyt homogenicznie, kojarzymy go sobie z piramidami, ciemnoskórymi mieszkańcami i nieograniczonym obszarem pustyni. Tymczasem kontynent ów jest znacznie bardziej zróżnicowany, niż możemy sobie to wyobrazić. Nie chodzi tutaj wcale o okoliczności przyrody, bo to ciężko mi ocenić spoglądając na zdjęcia wyszukane przez wszystkowiedzące, ale niestety nie zawsze wiarygodne Google, ale przede wszystkim o kontekst kulturowy.

 

Weźmy na przykład Maroko i Angolę. Oba państwa znajdują się w zupełniej innej części kontynentu – pierwsze wykształciło się na północy, drugie nieco bardziej na południu. Zamieszkiwane są one przez przedstawicieli zupełnie różnych grup etnicznych, ludów władających różnymi językami, nieposiadających wspólnych korzeni. Znajdujące się w basenie Morza Śródziemnego Maroko znalazło się pod silnymi wpływami Islamu, które nie zdołały już dosięgnąć położonej w głębi kontynentu Angoli, gdzie za sprawą misjonarzy rozkwitło chrześcijaństwo. W erze podbojów kolonialnych, to pierwsze zostało zajęte przez Francję, natomiast ziemie drugiego przywłaszczyli sobie Portugalczycy (nieco później państwo to zaczęło również flirtować z ZSRR). Oba państwa jednak łączy jedna cecha – tradycja literacka żadnego z nich nie jest dobrze znana w Polsce.

 

W latach ’70 minionego wieku, na polskim rynku wydawniczym ukazał się tomik wierszy Palmy nadziei niejakiego Agostinho Neto, angolskiego poety i… pierwszego prezydenta niepodległej Angoli (ciekawe, czy gdyby nie piastowany przez niego urząd, jego wiersze pojawiłyby się w Polsce – szczerze w to wątpię). Nie jest to wyjątek, innymi politykami angolskimi lubującymi się w zamykaniu swoich myśli w formie poetyckiej byli Viriato da Cruz, António Jacinto (nic mi jednak nie wiadomo odnośnie publikacji ich utworów w Polsce) oraz preferujący formę powieści były minister edukacji Pepetela (właściwie Artus Carlos Maurício Pestana dos Santos), którego wydana w 2001 roku powieść Jaime Bunda, agente secreto, parodia słynnego agenta 007, ukazała się w Polsce 9 lat później nakładem wydawnictwa Claroscuro jako Tajny agent Jaime Bunda.

 

Ja jednak skupię się na wydanej przez wydawnictwo Karakter w mijającym już roku powieści o zagadkowym tytule Babcia 19 i sowiecki sekret. Jej autor, Ondjaki, jest, zdaniem wydawnictwa, „jednym z najbardziej cenionych twórców współczesnej Afryki”, co potwierdza lista zdobytych nagród (Prémio  Sagrada Esperança i Prémio  António Paulouro, Grande Prémio de Conto Camilo Castelo Branco). Mam nadzieję, że jego twórczość jest faktycznie tak dobra i nie ma w tych pochwałach ani krzty przesady.