703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Szlakiem literatury zagranicznej: przystanek #3 - Maroko

 

Była Rosja i Ukraina. Czas wyrwać się z tego słowiańskiego kręgu kulturowego i przenieść gdzieś daleko, najlepiej na inny kontynent. Niech to będzie Afryka, ląd który chyba większości nie kojarzy się jednoznacznie z literaturą (nie licząc popularnych ostatnio książek podróżniczych oraz reportaży). Na pierwszy ogień niech pójdzie Maroko.

 

 

Co wiemy o literaturze tego kraju? No cóż, chyba mało który czytelnik może pochwalić się znajomością literatury marokańskiej. Państwo to kojarzymy raczej z filmem, a konkretnie z Casablancą z pamiętną rolą Humphrey’a Bogarta i Ingrid Bergman, którego akcja dzieje się w największym mieście Maroka. Stolica tego północnoafrykańskiego państwa również na stałe zagościła w naszej świadomości, w końcu codziennie słyszymy o różnego rodzaju ‘rabatach’ (zbieżność nazw jest jednak zupełnie przypadkowa). Do Maroka można pojechać również na wakacje i cieszyć się czasem spędzonym w hotelowym basenie.

 

Ale co z tą literaturą? Nawet nie mając pojęcia, kto i jakie książki w Maroku pisze, możemy spróbować zgadnąć, czego one dotyczą. Kraj ten położony jest w północnej części Afryki, czyli jest zdominowany przez Islam. Oczywiście możemy się domyślić, że podobnie jak w każdym innym kraju muzułmańskim, znajdzie się grupa pisarzy, którzy na kartach swoich dzieł zechcą albo wyrazić swoją miłość do Allaha, albo okazać niezadowolenie z niektórych radykalnych poglądów tak charakterystycznych dla tej religii. Kolejnym faktem wartym odnotowania jest język, w którym powstają książki – jest to albo arabski (język urzędowy) albo francuski, czyli język byłego kolonizatora. Kto wie, może w niektórych dziełach wciąż pobrzmiewają echa czasów, w których Maroko było kolonią francuską? Oczywiście jak każde inne młode państwo afrykańskie borykało się ono z problemami związanymi z zamieszkami na tle politycznym oraz etnicznym. Znając życie i takie wątki znajdziemy w wydawanych tutaj książkach.

 

 

Kogo warto przeczytać? Niestety, wybór jest mały. Oczywiście nie znaczy to, że w Maroku nie powstają żadne książki, lecz ich znikoma cześć pojawia się na rynku polskim. Niech za przykład posłuży nam Tahar Ben Jelloun, urodzony w 1944 pisarz u poeta piszący w języku francuskim. W 1990 roku w Polsce w jednym tomie ukazały się dwie powieści: Dziecko piasku oraz Święta noc (PIW) w przekładzie Małgorzaty Cebo. Na wydanie kolejnej powieści przyszło nam czekać aż 18 lat, kiedy to Karakter z pomocą Małgorzaty Szczurek wydał To oślepiające, nieobecne światło (w październiku tego roku nakładem tego wydawnictwa ukazało się również wspomniane już Dziecko piasku, tym razem w tłumaczeniu Jacka Giszczaka). W 2010 Wydawnictwo Akademickie Dzialog wydało również O mojej matce w przekładzie autorstwa Jolanty Kozłowskiej. Tahar Bell Jelloun był gościem tegorocznej edycji Festiwalu Conrada w Krakowie, gdzie zdążył udzielić wywiadu Notatnikowi Dwójki, który odsłuchać można tutaj.

 

Innym pisarzem marokańskim jest Driss Chraїbi,którego powieść Przebudź się, matko! ukazała się w Polsce w 2007 roku.

 

A może wy znacie jakiś innych pisarzy pochodzących z Maroka?