703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Głosy

Głosy - Jan Polkowski

Jan Polkowski

Biblioteka Toposu, 2012

 

Zacznijmy od krótkiego rysu historycznego. Grudzień 1970. Zostaje wprowadzona podwyżka cen detalicznych mięsa oraz innych artykułów spożywczych, średnio o 23%. Społeczeństwo reaguje niezadowoleniem, rozpoczynają się protesty i strajki. Najwyraźniej jest to widoczne na wybrzeżu, gdzie 14 grudnia robotnicy ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina odmówili przystąpienia do pracy, szybko pociągając za sobą pracowników innych przedsiębiorstw. Tłumy pojawiły się na ulicach a wraz z nimi oddziały MO (później również wojsko), których zadaniem było jak najszybsze stłumienie strajków oraz ukaranie podżegaczy. Jak łatwo się domyślić żadna ze stron nie zamierzała ustąpić i strajki często przeradzał się w krwawe zamieszki. W ciągu niewiele ponad tygodnia śmierć poniosło 41 osób, 1164 osoby zostały ranne a w świadomości większości Polaków na trwałe zapisał się następujący obraz:

 

 

Chociaż od tych wydarzeń minęło już ponad 40 lat, wciąż chętnie powraca się do nich w mediach (wciąż szuka się winnych zaistniałej sytuacji) a ostatnio wątek wydarzeń grudniowych pojawia się również w świecie kultury i sztuki. W 2011 roku powstał film Antoniego Krauze Czarny Czwartek, któremu towarzyszyło łatwo zapadające w pamięć wykonanie Ballady o Janku Wiśniewskim przez Kazika. Rok później echa tych smutnych okoliczności za sprawą Jana Polkowskiego zagościły również w poezji.

 

Głosy, bo tak został zatytułowany ów tomik, to nic innego jak wyznania osób, które zostały w jakiś sposób uwikłane w wydarzenia grudniowe. Jak sama nazwa wskazuje, to nie autor jest podmiotem lirycznym wierszy, lecz każdych utwór stanowi bezpośrednią relację poszkodowanej osoby. Autor opatrzył każdy wiersz odpowiednią notą identyfikującą daną postać, wskazując jej rolę w wydarzeniach oraz podając rok urodzin po którym czasami następuje niestety data śmierci. I tak tomik składa się z wypowiedzi pięciu zastrzelonych, pięciu matek, dwóch ojców, dwóch synów, dwóch żon, narzeczonej,  brata oraz rannego. Na sam koniec wypowiada się wreszcie sam autor, który w kilku zdaniach wyjaśnia genezę swojego dzieła.

 

Jak widać po zróżnicowanym doborze podmiotów lirycznych, Polkowski zapragnął ukazać znane wydarzenia z kilku odmiennych punktów widzenia (choć wciąż znajdujących się po tej samej stronie konfliktu). Jak łatwo można się domyśleć, każdy z wierszy jest w pewnym stopniu przejmujący i poruszający. Zamordowani prowadzą rozrachunki z życiem, wspominają swoich bliskich oraz ideały, za które przyszło im zginąć. Starych matek wciąż nie opuszczają wyrzuty sumienia i tęsknota za synami. Synowie zamordowanych albo czują się umocnieni ofiarą ojca, albo dopiero teraz odrzucają dawną nienawiść i powoli starają się odkryć sens jego śmierci. Żony i narzeczona czują pustkę, podobnie jak pozostałe pojawiające się w tomiku ‘głosy’. Każdy wiersz, każde wyznanie, to tak naprawdę ujście nagromadzonych emocji oraz ukazanie bezradności z jaką musiały zmierzyć się owe rodziny w obliczu tak nieoczekiwanej i tak naprawdę zupełnie niepotrzebnej śmierci swoich bliskich. Celem Polkowskiego było bowiem nie ukazanie przebiegu protestów z typowo historycznego i medialnego punktu widzenia, nie pełni on roli kronikarza, nie potępia winnych. Przedmiotem wierszy nie jest bowiem tragedia polska, lecz tragedia rodzinna.

 

 

Polkowski  w Głosach nie stara się na siłę utrudniać odbioru swoich wierszy trudnym do zdobycia murem metafor, jednak tym samym nie pozbawia ich kunsztu i złożoności. To czysta emocja ubrana w piękne i smutne frazy, pozbawiona nadmiernej brutalności, skakania sobie do gardeł, czy tak dobrze znanego w naszym kraju motywu mesjanizmu. Z drugiej jednak strony szkoda, że autor nie pokusił się o oddanie głosu osobom stojącym po tej drugiej stronie barykady. Prawdopodobnie jest jednak na to jeszcze za wcześnie.

 

Głosy zostały laureatem drugiej edycji Nagrody Poetyckiej ORFEUSZ im. K.I. Gałczyńskiego, są również nominowane do pierwszej edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Tomik został zilustrowany zdjęciami Marysi Gąseckiej.