703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Kierunek - Jakucja.

 

Wciąż pozostaję w klimatach rosyjskich, jednak tym razem z wyraźnym polskim akcentem.

 

Jeszcze kilka miesięcy temu, przy okazji lektury Nie ma jednej Rosji Barbary Włodarczyk, ubolewałam nad faktem, że w Polsce wydaje się dużo książek opowiadających o Rosji widzianej przez pryzmat Moskwy. To zupełnie tak, jakby pisać o Polsce skupiając się jedynie na Warszawie – absurdalne i zupełnie pozbawione sensu.

Całe szczęście nie musiałam długo czekać i na odsiecz przybył pan Michał Książek ze swoim Jakuckiem. Zostawiamy Moskwę daleko na zachodzie i przenosimy się niemal na przeciwległy koniec tego ogromnego kraju.

 

Ale!

Nie jest to bynajmniej moja pierwsza wyprawa (niestety jedynie literacka) na te tereny. Wcześniej był już Jacek Hugo-Bader i jego Dzienniki Kołymskie oraz genialne Imperium Kapuścińskiego. Doszłam do niezwykle odkrywczego wniosku, że jest to drugi, zaraz po Moskwie, rejon, który szczególnie upodobali sobie przez polscy pisarze/reporterzy. I w sumie wcale mnie to nie dziwi.

 

 

Jakucja znana jest głównie ze swojego ekstremalnego klimatu. Jest tam niebywale zimno – leżąca tam wioska Tomtor jest najzimniejszym miejscem na świecie stale zamieszkanym przez człowieka. Zimą temperatura może spaść tam nawet poniżej -70 stopni Celsiusa, natomiast latem zdarza się, że przekracza +30 stopni. Teren ten za sprawą swoich skrajnych warunków atmosferycznych stanowił również idealne miejsce zesłań skazańców, nic więc dziwnego, że w historii tego obszaru zapisało się kilka polskich nazwisk. Dzięki temu ten odległy zakątek Rosji staje się nieco bliższy naszemu polskiemu sercu i przez to nasi rodacy tak chętnie zapuszczają się w ten mroźne rejony.

 

 

 

Do tego dorzućmy jeszcze fakt, że rdzennymi mieszkańcami Jakucji są nie Rosjanie, a Jakuci, którzy mówią nie po Rosyjsku, a po Jakucku – mowie należącej do rodziny języków uralo-ałtajskich, które z etymologicznego punktu widzenie z Rosyjskim nie mają nic wspólnego. Oprócz Jakutów można tutaj spotkać również inne ludy, chociażby takie jak Ewenkowie, Ewenowie czy Jukagirzy – każde z własnym językiem, wierzeniami i kulturą.

 

 

Moim zdaniem to przede wszystkim właśnie ten fakt czyni Jakucję obszarem wartym opisania. Nie jest bowiem tajemnicą, że silne wpływy rosyjskie nie miały dobrego wpływu na trwałość tych kultur i niestety istnieje zagrożenie, że kiedyś te ludy do tego stopnia zasymilują się z dominującą społecznością Rosyjską, że ich język, tradycje i zwyczaje mogą z czasem zupełnie zaniknąć. Dlatego warto to wszystko udokumentować i pisać o tych regionach.

 

Tymczasem ja czekam na reportaże z pozostałych obszarów Rosji, historie przybliżające zamieszkałe tam ludy.

 

Żródła fotografii: 1, 2, 3