703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Stan prze-czytania.

To musiało się tak skończyć.

 

Z czytaniem jest jak z jedzeniem. Wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy się na jakimś wykwintnym przyjęciu, na którym wachlarz serwowanych dań nie ogranicza się do koreczków i symbolicznego kieliszka szampana na wejściu. Załóżmy, że serwują nam nasze ulubione dania: flaczki, golonkę, schabowego z kapustą etc. Wszystko jest strasznie smaczne, wszystkiego chcemy spróbować, ale… No właśnie, w pewnym momencie nasze możliwości pochłaniania kolejnych porcji bigosu się kończą, zwłaszcza, jeśli program przyjęcia nie obejmuje części tanecznej, która nieco przyspiesza proces trawienia. I chociaż pod nasz nos kelner podtyka barszczyk i paszteciki, nie jesteśmy już nawet w stanie rzucić na nie okiem. Taki stan nazywa się przejedzeniem.

 

Tymczasem ja cierpię na książkową odmianę tego stanu, która chyba nie posiada tak wdzięcznej nazwy. Gdybym poskarżyła się komuś, że cierpię z powody ‘przeczytania’, ta osoba prawdopodobnie pomyślałaby, że jest ze mną coś nie tak. Niemniej jednak prawdą jest, że ostatnio czytałam hurtowo, bez chwili wytchnienia. No i skończyło się jak w przypadku pasztecików – przez ostatnie dwa tygodnie czytanie mnie w ogóle nie interesowało, o pisaniu tutaj już nie wspominając. Stwierdziłam, że czytanie na siłę to wyjątkowo kiepski pomysł i zrobiłam sobie małą przerwę.

 

A co wypełniało mój czas wolny w ciągu ostatnich kilku dni?

 

 

No cóż, nie samym czytaniem przecież człowiek żyje, prawda?

 

No dobrze, czas odpoczynku już minął, można wrócić do przygody z książkami. Już wkrótce moje wrażenia z lektury Pasji według św. Hanki (podejrzewam, że to właśnie ta książka mnie tak doszczętnie wykończyła) oraz dziełka pana Rudnickiego:

 

 

Jak to zwykło się mówić po angielsku: Stay tuned!