703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Ocalenie Atlantydy

Ocalenie Atlantydy - Oryszyn Zyta

Autor: Zyta Oryszyn

Świat Książki, 2012

 

Wyobraźcie sobie, że nagle przychodzi ktoś do waszego domu i rozkazuje wam się z niego wyprowadzić. W dodatku nie macie na to zbyt wiele czasu. Raz, raz! Zabieramy najpotrzebniejsze rzeczy i jazda do pociągu, by rozpocząć podróż w nieznane. Mija godzina za godziną a pociąg wciąż gna. Przez okna nie widać zbyt wiele, bo zamiast szyb są deski.  Aż tu nagle zatrzymuje się na stacji o niewiele mówiącej wam nazwie. Kroczycie ku waszemu nowemu miejscu zamieszkania. Cóż za niespodzianka! Pokoje są umeblowane i to wcale nie byle jak ale na dość wysokim standardzie. Prawdziwy dar od losu! I tylko niedopity kompot stojący na stole przyprawia was o lekki niepokój. Tutaj ktoś przed chwilą mieszkał. Kogoś siłą wyciągnięto z tego mieszkania i zabrano w nieznane. Tak jak was.

 

Tak właśnie mogli czuć się wysiedleni mieszkańcy ziem wschodnich. Repatrianci – przywróceni na ojczyzny łono. Ledwie otrząsnęli się z tragedii II Wojny Światowej i uwierzyli, że to co najgorsze mają za sobą a tu ktoś nagle odbiera im wszystko to, co posiadali i wywozi na zachód. Na tzw. ziemie odzyskane. Nie można zaprzeczyć, że dla większości była to znaczna poprawa losu. Porzucili swoje wiejskie chałupiny na rzecz ładnych mieszkań w kamienicy. I tylko wspomnienia nie pozwalały im zapomnieć o dawnym życiu. Pierwsze, pozytywne wrażenie szybko mijało i zaczynały się problemy – ze zdrowiem, pieniędzmi, żywnością a przede wszystkim z władzą.

 

W tak mało komfortowej sytuacji znaleźli się bohaterowie powieści Ocalenie Atlantydy Zyty Oryszyn. Takiej powieści nie-powieści,  której forma bardziej przypomina zbiór opowiadań. Pierwszy rozdział – losy jednej rodziny. Drugi – zostawiamy tą pierwszą w spokoju i skupiamy się na dziejach innej. Trzeci – czas na kolejną. Spoglądam na tył książki. Jak wół jest napisane: „najnowsza powieść”. Ale jak to, przecież to są opowiadania! Co prawda łączy jeden wspólny motyw ale nic więcej. Nic z tego. Z czasem losy wszystkich rodzin zaczynają się splatać i w ostatnich rozdziałach całość faktycznie zaczyna przypominać formę sugerowaną przez wydawcę. Zwracam honor.

 

Wracając do bohaterów – jest ich tutaj całkiem sporo. Każdy ma swoją własną historię, swoje prywatne problemy, ale wszystkich łączy miejsce i moment, w którym przyszło im żyć. Najpierw wojna i mieszkanie w schronach. Wypełnione strachem godziny ukrywania się przed bezwzględnymi oprawcami. Następnie przesiedlenie na Dolny Śląsk, do Leśnego Brzegu i rozpoczęcie życia od nowa, tym razem w cieniu stalinizmu. Żeby być bezpiecznym trzeba uważać na to co się robi i co się mówi. Nigdy nie wiadomo, gdzie kryje się donosiciel, który sprawia, że niewinne osoby nagle rozpływają się w powietrzu, znikają bez śladu. Jedna z rodzin, by uniknąć tego losu zdecydowała się porzucić swoją dawną tożsamość i z dość majętnej inteligencji stali się chłopskimi analfabetami, klepiącymi wyuczone na pamięć życiorysy i żyjącymi w strachu, że prawda, jak ta sprawiedliwa oliwa, pewnego dnia wypłynie na wierzch odkrywając ich wszystkie tajemnice.

 

Ocalenie Atlantydy nie jest utworem moralizatorskim i przepełnionym patosem. Oryszyn niczego nie pochwala, niczego nie krytykuje. Zamiast tego w dużej mierze skupia się na dzieciach i młodzieży, niejako przedstawiając historię z ich nieco naiwnego, pozbawionego uprzedzeń punktu widzenia. Tekst czyta się przyjemnie, choć tematy w nim poruszane do najłatwiejszych nie należą. Pani Oryszyn należy do tych pisarzy, którzy potrafią pięknie i płynnie opowiadać historie. Pokazuje, że do stworzenia wybitnej powieści nie potrzeba opisów scen łóżkowych, brutalnej przemocy czy wulgaryzmów (jak miało to miejsce chociażby w Nocy żywych Żydów). Wystarczy mieć talent i coś ważnego do powiedzenia.

 

Czy zasłużyła na nominacje? Oczywiście. Czy wygra? Trzymam za nią kciuki. W tym momencie to mój osobisty faworyt.