703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Architekta dom własny

 

Życie wielkich architektów nie jest wcale takie proste. Choć może wydawać się to dziwne, to jednak architekt nie zawsze może projektować budowle zgodnie z własnymi zamiarami. Zawsze znajdzie się jakiś wiecznie niezadowolony inwestor, tudzież wydziwiający właściciel, który ma własną wizję projektu, często znacznie odbiegającą od wstępnych planów architekta. A nawet jeśli osobnik taki może działać na własną rękę, to znowu realizację jego projektu ograniczają skąpe środki finansowe. Zawsze coś staje na przeszkodzie.


To w jaki sposób architekt może pokazać swoje możliwości? Pisanie manifestów w XXI wieku jest odczytywanie jako rzucanie słów na wiatr. Stworzone wizualizacje wyglądają efektownie, ale niestety są mało efektywne. Wypadałoby stworzyć coś prawdziwego, ale kto bez mrugnięcia okiem przystanie na wszystkie warunki artysty? Odpowiedź jest niezwykle prosta - on sam.


Już od lat architekci przemieniają swoje cztery kąty we własną wizytówkę. Niebanalne konstrukcje, choć nieco mniej spektakularne niż gmachy wykonywane na zamówienie, zawsze przyciągają uwagę osób interesujących się architekturą. Poniżej znajduje się subiektywnie wybrana reprezentacja domów architektów.

 

 

Alvar Aalto z żoną w latach 1935-1936 zajęli się konstrukcją własnego domu, którego część miała również pełnić funkcję typowo biurową. Budynek ten, dzięki charakterystycznemu dla fińskiego architekta połączeniu cegły i drewna oraz bryle nawiązującej do przedwojennego modernizmu, stanowi doskonałą wizytówkę jego stylu.

 

 

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich architektów, Frank Lloyd Wright, również zdecydował się zaprojektować własny dom. Położony na arizońskiej pustyni Taliesin West został wzniesiony w 1937 roku w dużej mierze z materiałów naturalnych, przy użyciu lokalnego kamienia i drewna. Jego rdzawo czerwony kolor, schodkowaty kształt bryły oraz płaski dach miały idealnie zespolić konstrukcję z jej naturalnym otoczeniem, co faktycznie się Wrightowi udało.

 


Dom Waltera Gropiusa również w pełni oddaje jego filozofię. Niewielki budynek, utrzymany w duchu modernizmu i idei reprezentowanych przez Bauhaus, powstał w 1938 roku, już po wyjeździe architekta do USA. Miejsce powstania budynku było niezwykle ważnym czynnikiem determinującym jego wygląd. Gropius we wstępie do Pełni architektury tłumaczy to w następujący sposób:


Jeśli zaś chodzi o moje doświadczenie, to gdy budowałem w Stanach Zjednoczonych pierwszy dom – mój własny - to postanowiłem włączyć do planu te cechy architektonicznej tradycji Nowej Anglii, które wydawały mi się wciąż żywe i odpowiednie. Połączenie lokalnego ducha ze współczesnym podejściem do projektowania doprowadziło do powstania domu, którego nigdy nie skonstruowałbym w Europie, w całkowicie odmiennym klimacie oraz kontekście technicznym i psychologicznym

- W. Gropius Pełnia architektury, s. 16, Karakter, 2014

 


W 1949 roku powstał natomiast dom innego architekta, prekursora postmodernizmu Philipa Johnsona. Jeszcze zanim architekt zaczął zaprzeczać ideom modernizmu, powstał Szklany dom (Glass House) - całkowicie przeszklona, niezwykle minimalistyczna konstrukcja. Jeśli życie w strukturze bardziej przypominającej pawilon, niż pełnoprawny dom, w którym odrobinę prywatności gwarantuje jedynie niewielka łazienka, wydaje się komuś mało wygodne, to prawdopodobnie osobnik ów ma rację. Sam Johnson również nie mieszkał w tym miejscu, osiadł w położonym na tej samej działce Brick House (pierwotnie dom gościnny), szczelnie zabudowanej ceglanej konstrukcji. Warto bowiem wspomnieć, że tym liczącym 47 akrów obszarze architekt umiejscowił również inne budynki, z których niektóre swoim nieregularnym kształtem zdają się zapowiadać zmierzch ery modernizmu.

 

 

Oscar Niemeyer, twórca planu przestrzennego Brasilii, również zdecydował się uwidocznić swój niebanalny styl we własnym domu. Ta pełna krzywizn konstrukcja zdaje się być nieodłącznie związana z miejscem, w którym została ulokowana. Otoczenie skał i tropikalnej zieleni idealnie współgra ze sztucznym basenem i rozsianymi po całej działce rzeźbami.

 

 

W przypadku Roberta Venturiego sławę zyskał nie jego własny dom, ale ten zbudowany dla matki Vanny. Konstrukcja ta, jedna z pierwszych postmodernistycznych realizacji architektonicznych, stanowi zupełne zaprzeczenie domów modernistycznych. Dwuspadowy dach, komin, pełna elewacja poprzecinana tu i ówdzie niewielkimi oknami oraz w roli wisienki na szczycie tortu - łuk pełniący funkcję zupełnie dekoracyjną - wystarczy spojrzeć na zaprezentowane powyżej domy, by przekonać się na jak odważny krok zdecydował się ten architekt.

 


Po domu Franka Gehrego, architekta Muzeum Guggenhaima w Bilbao, można by się było spodziewać naprawdę wymyślnej konstrukcji. Tymczasem rezydencja Gehry'ego prezentuje się zupełnie inaczej niż jego najbardziej znane projekty, choć i w tym przypadku nie można narzekać na nudę. Tradycyjny, kolonialny dom został obudowany nowoczesną, dość nieregularną konstrukcją zawierającą m.in. oszklone kostki oraz elementy wykonane z blachy falistej. Natłok form i materiałów sprawił, że owa dość specyficzna konstrukcja nie przypadła do gustu sąsiadom architekta. No cóż, pojęcie estetyki bywa względne.

 

fot. culture.pl


A co z naszymi rodzimymi architektami? Ci też skłaniali się do pokazywania własnych możliwości za pomocą domów. W Warszawie znajduje się "Kolonia Profesorska", osiedle stworzone w latach 20. minionego wieku z myślą o profesorach Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Każdy miał możliwość zaprojektowania swojego własnego domu, przez co każda struktura różni się nieco od innych. O ile jednak większość wilii reprezentuje niezwykle popularny w II RP styl dworkowy, to jednak na tle historycznych tęsknot wyróżnia się jedna bryła. Romuald Gutt zdecydował się za pomocą swojego minimalistycznego domu zademonstrować nowy prąd w architekturze, tak sprzeczny ze wspartymi na kolumnach quasi-dworkami. Trzeba przyznać, że mu się to w pełni udało.

 

 

Barbara i Stanisław Brukalscy również postawili na oddanie najnowszych trendów w sztuce za pomocą konstrukcji swojego domu. Wzniesiony w latach 1927-1929 budynek stanowi idealne połączenie wizerunku propagowanego przez holenderski De Stijl (wpływ ten wyraźnie zaznacza się w zewnętrznej elewacji budynku) oraz myśli Le Corbusiera, stanowiąc tym samym jeden z pierwszych w pełni awangardowych domów na terenie kraju.

 

 

Idee Le Corbusiera znalazły swoje idealne odzwierciedlenie w budynku innych architektów. Bohdan Lachert wraz z Józefem Szanajcą w 1928 roku stworzyli bryłę spełniającą wszystkie punkty postulowane przez papieża modernizmu: począwszy od słynnej konstrukcji wspartej na słupach, przez płaski dach, wolny plan, wolną elewację aż po poziome pasy okien - wszystko to znalazło tutaj swoje odbicie. W jednym z segmentów tego domu ostatecznie zamieszkał Lachert.

 

***

 

Jest jeszcze wiele innych domów, za pomocą których również i ci współcześni architekci mogli zaprezentować swoje nieskrępowane wolą inwestorów możliwości (ciekawskich odsyłam tutaj), jednak jeden z nich szczególnie zasługuje na poświęcenie mu nieco dokładniejszej uwagi. Mam na myśli dom w Szuminie, miejsce w którym osiadło na stałe małżeństwo Hansenów. Budynek szczególny, bo prawdopodobnie jedyny, którego wykonanie całkowicie korespondowało z intencjami architektów.

 


Nakładem wydawnictwa Karakter ukazała się właśnie książka Dom jako forma otwarta. Szumin Hansenów, album poświęcony w całości tej nieco ekstrawaganckiej konstrukcji. Recenzja wkrótce.