703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Cwaniary

Cwaniary - Chutnik Sylwia

Autor: Sylwia Chutnik

Świat Książki, 2012

 

Cwaniary widuję często. Stoją na przystanku, czekają na kolejny tramwaj. Farbowany włos (blondynki na czarno, brunetki na blond), mocno pomazane czarną kredką oczy, nienaturalnie brązowa bądź trupio blada cera. Obcisły top opinający nie tylko biust ale i wstydliwą oponkę na brzuszku. Lekko przetarte dżinsy i znoszone obuwie. Chowają się w bramie, leniwie zaciągając się papierosem. Od czasu do czasu wybuchają głośnym śmiechem, koniecznie poprzedzonym ‘o kur!’ bądź ‘ja pier!’. Czasami towarzyszą im osobniki płci męskiej z nadmiarem tkanki mięśniowej i niedoborem włosów na głowie, którzy zdecydowali się ochronić te damy przed spojrzeniami innych przedstawicieli tego samego gatunku. Ładują się do tramwaju. Co dalej się dzieje nie wiem, nigdy nie wsiadam do tego samego wagonu. Tak na wszelki wypadek.

 

Cwaniary Sylwii Chutnik wywodzą się niby z tej samej rodziny ale jednak ewoluowały. One nie potrzebują już męskiej obrony, potrafią zadbać o siebie same. Chodzą po okolicy i wymierzają sprawiedliwość za pomocą swoich pięści oraz poręcznych akcesoriów. Nie zajmują się lekkimi pobiciami, bowiem jeżeli mają ku temu odpowiedni powód mogą delikwenta porządnie uszkodzić. Nie zaczepiaj ich, bo oberwiesz.

 

Te walecznie panie to zbiór różnych postaci. Jest tutaj ciężarna Halina, od niedawna wdowa. Towarzyszą jej nieszczęśliwa w miłości Celina, okładana pięściami przez męża Stefania oraz zmagająca się z chorobą nowotworową Bronka, której stan konta przekracza sumę pieniędzy posiadaną przez pozostałe trzy koleżanki. Żadna z nich nie może nazwać swoje życie szczęśliwym, każda żyje w cieniu wszechobecnej śmierci. I tylko w walce mogą odreagować życiowe niepowodzenia, przez chwilę mogą poczuć, że to one są górą.

 

Wbrew temu, co często słyszy się na temat tej książki, nie jest to powieść ‘zabawna’. Owszem, zdarzają się momenty komiczne ale wydźwięk całości jest jednak przygnębiający. Varga w Trocinach zaprezentował nam portret Polaków widziany oczami wiecznie narzekającego komiwojażera. Chutnik natomiast skupia się na życiu grupy społecznej, z którą na co dzień raczej nie chcemy mieć nic wspólnego. To już nawet nie jest tzw. ‘Polska B’, ja raczej określiłabym ją mianem ‘Polski C’ – chuligańsko-cwaniackiej. Nagle okazuje się, że zarówno sięgające dna cwaniary jak i zamożniejszy od nich komiwojażer mają ze sobą więcej wspólnego, niż moglibyśmy przypuszczać. I Chutnik i Varga eksponują w swoich tekstach motyw śmierci - gwałtownego, niespodziewanego odejścia z tego świata. Śmierci zadawanej sobie, śmierci wymierzonej w innych.

 

Jestem ciekawa, co o Cwaniarach myślą panowie, bowiem w tej książce płeć męska nie ma najłatwiejszego życia. To kobiety są górą, one są silne i wymierzają sprawiedliwość. Tzw. płeć brzydka dzieli się tutaj na dwa gatunki: oprawców i ofiar. Oprawcy to typowe czarne charaktery, biją, gwałcą, oszukują. Działają wbrew zasadom, ich akcje wymierzone są przeciwko naszym bohaterkom. Tych osobników należy namierzyć i unieszkodliwić tak, by już nigdy więcej nic złego nie byli w stanie zrobić. Drugi gatunek to typowe ofiary losu, osobnicy lekko szaleni ale jednak opowiadający się po stronie Cwaniar. Jedyny prawdziwy mężczyzna, mityczny bohater, to Antek, zamordowany ukochany Heleny. Chutnik zdaje się komunikować, że prawdziwych mężczyzn już nie ma, ich rolę muszą przejąć nowe, twarde i odporne na ból fizyczny kobiety. Teza odważna aczkolwiek nie nowatorska. To samo słyszymy już od lat od palących staniki bojowniczek o prawa kobiet.

 

Czy Cwaniary zasłużyły na nominację do Nike? Myślę, że tak. Jest to proza napisana z pomysłem, językowo jest tutaj całkiem ciekawie. Czyta się pozornie przyjemnie ale jednak całość jest raczej dołująca i zmusza do pewnego rodzaju refleksji.

Czy Cwaniary powinny wygrać? Tego już nie jestem pewna. Mam wrażenie, że Chutnik chciała zamknąć wszystkie nieszczęścia tego świata, wątek przygodowy oraz garść rozważań filozoficznych na zaledwie 235 stronach. W trakcie lektury czułam na przemian przesyt i niedosyt. Bo jednak można było niektóre wątki pominąć a ich kosztem rozwinąć pozostałe.

 

U mnie Cwaniary jednak przegrywają z Trocinami.