703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Panowie i damy

Panowie i damy - Pratchett Terry

Terry Pratchett

(tłumaczenie: Piotr Cholewa)

Prószyński i S-ka, 2006

 

Elfy – stworzenia mityczne, znane aż za dobrze fanom literatury fantasy. Stworzenia nad wyraz piękne i inteligentne, chciałoby się rzec: dostojne. Zamieszkujące głównie tereny leśne i doskonale władające łukiem (choć znajomość kilku zaklęć magicznych również nie jest im obca). Chyba nie ma wśród nas osoby, która nawet przez moment nie zapragnęłaby być jednym z nich. No, może z wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia, kiedy to zgodnie ze współczesną tradycją, te piękne istoty tracą wszystkie wspomniane wyżej przymioty i biegną do warsztatu św. Mikołaja, gdzie służą jako tania siła robocza.

 

Legolas - chyba najbardziej rozpoznawalny elf na naszej planecie

 

Terry Pratchett, autor znakomitej serii Świat Dysku, w swojej wydanej w 1992 roku powieści Panowie i damy postanowił nieco powalczyć z konwenansami:

 

Elfy są przedziwne. Budzą zadziwienie.

Elfy są cudowne. Sprawiają cuda.

Elfy są fantastyczne. Tworzą fantazje.

Elfy są urocze. Rzucają urok.

Elfy są czarowne. Splatają czary.

Ich uroda powala. Strzałą.

Kłopot ze słowami polega na tym, że ich znaczenie może się wić jak wąż. A jeśli ktoś chce znaleźć węże, powinien ich szukać za słowami, które zmieniły swój sens.

Nikt nigdy nie powiedział, że elfy są miłe.

Elfy są złe.

 

Powiedzieć o elfach, że są złe to zdecydowanie za mało. Jeśli jednak myślicie, że ich złe oblicze polega na niesforności i płataniu figli, to zdecydowanie nie doceniacie wyobraźni autora. Te stworzenia, zamieszkujące usytuowaną gdzieś we wszechświecie równoległym skutą lodem krainę, są nie tylko złe, ale wręcz okrutne. Poniżanie innych, torturowanie, czy wreszcie zabijanie, to dla nich czysta przyjemność. Całe szczęście ich kraina jest bezpiecznie oddzielona od Świata Dysku i mieszkańcom tego miejsca nic złego nie zagraża. No chyba, że ktoś nieopatrznie otworzy przejście pomiędzy tymi dwoma światami, co znając poziom rozgarnięcia bohaterów Pratchetta, prędzej czy później musi się wydarzyć.

 

Głównymi bohaterkami tej części cyklu są znane czytelnikowi z poprzednich powieści trzy wiedzmy: Magrat, babcia Weatherwax i niania Ogg. Pierwsza z nich właśnie szykuje się do zawarcia związku małżeńskiego. Jej wybrankiem jest nie byle kto, bo sam świeżo upieczony król Lancre. Akcja powieści skupia się głównie na przygotowaniach do tego jakże doniosłego wydarzenia. Do królestwa zmierzają kolejni zaproszeni goście (łącznie z jakże dystyngowaną reprezentacją Niewidzialnego Uniwersytetu) i wszystko zapewne poszłoby jak z płatka, gdyby nie a) rozterki wewnętrzne panny młodej, b) przywołanie elfów, c) to w końcu Świat Dysku, tutaj nic nie może pójść jak należy. Wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli i nasiąkać tak charakterystycznym dla autora poczuciem humoru okraszonym sporą dozą ironii i absurdu.

 

„Świat Dysku” to jednak nie tylko ciekawa, pełna zwariowanych przygód historia. Warto zauważyć, że autor często odwołuje się do szekspirowskiego Snu nocy letniej, sprawnie parodiując jego treść. Poświęca on w tym tomie dużo miejsca miłości, chociaż oczywiście nie należy spodziewać się tutaj ckliwych historii rodem z taniego harlequina. W życiu bohaterek pojawiają się rozterki miłosne, do jednej niespodziewanie przybywa ukochany z lat miłości, inna wpadnie w sidła samego Casanudy (wszelkie skojarzenia z Casanovą są jak najbardziej zasadne). Pojawia się również konflikt pokoleniowy, w którym młode, samozwańcze czarownice, chcą zasygnalizować starym wyjadaczkom, że ich czas już minął. A skoro już wspomniałam o czasie, ten w Świecie Dysku również nieubłaganie rwie do przodu, co zauważa jedna z bohaterek przeczuwając swoje rychłe odejście. Choć na pierwszy rzut oka problemy te prezentują się raczej mało zabawnie, to jednak autor podchodzi do nich z dystansem i prezentuje je w przyjaznej dla każdego czytelnika humorystycznej szacie.

 

Panowie i damy to Pratchett w całej swojej okazałości. Chociaż do tej pory książki o trzech wiedźmach nie do końca były w moim guście i odrobinę mnie nudziły, to jednak tę pozycję przeczytałam z prawdziwym zaciekawieniem. Ciekawa, zabawna a przy tym jeszcze pełna wielu trafnych spostrzeżeń dotyczących współczesnego społeczeństwa, powinna przypaść do gustu nawet tym czytelnikom, którzy raczej za fantastyką nie przepadają.