703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Wyprawa czarownic

Wyprawa czarownic - Pratchett Terry

Nie samymi ‘poważnymi’ książkami człowiek żyje. Od czasu do czasu powinno się przegryźć tzw. literaturę piękną czymś lekkostrawnym. Nie mówię, żeby od razu rzucać się na Pięćdziesiąt twarzy Greya, bo to może wywołać nie tylko ból brzucha ale i objawy zbliżone do grypy żołądkowej. Nie, ja polecam coś lekkiego ale pozostającego wciąż w granicach dobrego smaku. Ot chociażby takiego Pratchetta i jego „Świat Dysku”.

 

Wiem, większość od razu kręci głowami mówiąc ‘nic z tego, nie lubię fantastyki’. Bez obaw drodzy przyjaciele! Owszem, Pratchett umiejscowił akcję swoich powieści w świecie zamieszkałym przez magów, czarownice, krasnoludy i tym podobne fantastyczne stworzenia ale to akurat nie gra tutaj głównej roli. Autor za pomocą tego fikcyjnego świata komentuje zjawiska, które są jak najbardziej związane z rzeczywistością w której my żyjemy – religię, politykę, komercyjny styl życia. A to wszystko podaje nam w postaci niezwykle lekkiej i zabawnej opowieści.

 

Ad rem!

Właśnie skończyłam czytać Wyprawę Czarownic. No cóż, nie będę ukrywać, że cykl o Czarownicach z Lancre nie należy do moich ulubionych. Nie wiem dlaczego ale tytułowe bohaterki nie wzbudziły we mnie takiej sympatii jak szaleni magowie czy członkowie Straży Miejskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że i ten tom czytało mi się przyjemnie. Tym razem Pratchett skupił się na turystyce (myślę, że tytuł oryginału Witches Abroad jeszcze wyraźniej to podkreśla) oraz na świecie baśni. Tytułowe wiedźmy wywracają do góry nogami każdą dobrze znaną nam z czasów dzieciństwa opowieść. Trzeba przyznać, że autor zebrał tutaj naprawdę pokaźną kolekcję baśni, wystarczy wspomnieć o Śpiącej Królewnie, Kopciuszku czy też o Kocie w butach. Tych nawiązań jest tak wiele, że aż w pewnym momencie poczułam lekki przesyt. Magiczne lustra, pantofelki, dynie i zaczarowane myszy sprawiły, że w punkcie kulminacyjnym powieści poczułam się, jakbym faktycznie czytała baśń.  Ale poza tym drobnym szczegółem całość jak najbardziej zasługuje na polecenie. Może nie wszystkim przypadnie do gustu ale spróbować zdecydowanie warto.

 

I na końcu powtarzam mój apel – nie zamykajmy się w świecie rządzonym tylko przez lektury z górnej półki i dajmy też szansę tym, które stoją troszkę niżej. W ramach zadbania o nasze zdrowie psychiczne.