703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Muzemum porzuconych sekretów

Muzeum porzuconych sekretów - Zabużko Oksana

Oksana Zabużko

W.A.B. 2012 (2010)

przełożyła Katarzyna Kotyńska

 

Ukraina. Nasz wschodni sąsiad, którego historia wyjątkowo nie rozpieszczała. Ta gigantyczna połać lądu, która dała początek współczesnej Rosji, od zawsze była łakomym kąskiem dla innych państw. Cześć przez długi czas znajdowała się w obrębie Polski, następnie została włączona do ZSRR. Nawet teraz, gdy już od ponad 20 lat może cieszyć się z niepodległości, wciąż widoczne są w niej rosyjskie wpływy. I chociaż wszelkie starania są pokładane w próbie zjednoczenia kraju, wytworzenia wspólnoty, to wciąż widoczne są podziały, chociażby pomiędzy zachodnią i wschodnią częścią tego kraju.

 

Kilka tygodni temu zastanawiałam się, czy nieustannie powracanie do smutnych wydarzeń z historii kraju jest tylko i wyłącznie cechą Polaków. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron laureatki tegorocznej edycji Nagrody Angelus wiedziałam już, że takie twierdzenie jest kolejnym mitem, który należy jak najszybciej obalić.

 

Muzeum porzucanych sekretów Oksany Zabużko to książka monumentalna. I nie chodzi tutaj o jej rozmiar (700 stron), ale przede wszystkim o zawartość. Autorka postanowiła stworzyć powieść na kartach której bolesna przeszłość korespondowałaby z trudną teraźniejszością, począwszy od czasów międzywojnia, kończąc na Pomarańczowej Rewolucji. Nawiązania do historii najnowszej pojawiają się tutaj nieustannie, co w rezultacie skutkuje tym, że główne skrzypce na kartach powieści gra nie Daryna Hoszczynska, ambitna prezenterka ukraińskiej telewizji, nie jej partner antykwariusz Adrian Watamaniuk,  ani nie tajemniczy oficer UPA Adrian Ortyński, tylko właśnie dzieje współczesnej Ukrainy.

 

Rzućmy okiem na głównych bohaterów. Daryna prowadzi prawdopodobnie ostatni ambitny program na antenie ukraińskiej telewizji, o nieco pretensjonalnej nazwie „Latarnia Diogenesa” (jak się okazuje w trakcie lektury – stan ten nie potrwa zbyt długo). Planuje zagłębić się w tajniki historii i przygotować reportaż dotyczący tajemniczej Heli, siostry babki jej partnera życiowego, Adriana. Wiadomo, że w czasie II Wojny Światowej działała w partyzantce, jednak poza tym wiadomości na jej temat są praktycznie znikome. Adrian również angażuje się w poszukiwania informacji na ten temat i wczuwa się w tą sytuację do tego stopnia, że zaczynają nawiedzać go dziwne sny. Przenosi się w nich do czasów wojennych, gdzie wciela się w rolę innego Adriana, oficera UPA, którego losy w pewien sposób łączą się z losami Heli. Jednak sen jest tylko snem i niestety po obudzeniu wszystkie istotne elementy umykają z głowy naszego bohatera, pozostawiając go w dalszym ciągu bez odpowiedzi na nurtujące go i jego partnerkę pytania.

 

To tylko jeden z kilku wątków pojawiających się w książce. Poznajemy historię ojca Daryny, na którym czas ZSRR odcisnął wyjątkowo duże piętno. Śledzimy historię Włady, utalentowanej artystki i przyjaciółki naszej bohaterki, która zginęła w nieco tajemniczych okolicznościach. Pojawiają się obszerne komentarze dotyczące współczesnej sytuacji w niepodległej już Ukrainie, gdzie wciąż słychać język rosyjski a przekręty i korupcja mają się wyjątkowo dobrze. Oczywiście autorka zadbała również o wątek skupiający się na relacjach miłosnych pomiędzy naszymi bohaterami. A jakby tego było mało, to wszystko się zazębia i tworzy jedną, w miarę logiczną całość.

 

Patrząc na ilość wątków, rozmiar książki  i rolę, jaką odgrywa w niej historia, można pokusić się o nazwanie Muzeum porzuconych sekretów współczesną, postmodernistyczną epopeją. Chociaż autorka chętnie odnosi się do przeszłości, to jednak styl i konstrukcja powieści zdecydowanie nawiązują do czasów nam współczesnych. Najlepiej widać to w narracji, która raz prowadzona jest przez Darynę, raz przez jej partnera lub przez Adriana z przeszłości. Sceny z teraźniejszości przeplatają się z historią wojenną, która została zamknięta w nieco dziwnej formie realistycznego snu (zupełny brak oniryzmu, chociaż to w tym przypadku jest raczej zaletą). To urozmaicenie sprawia, że przebrnięcie przez 700 stron powieści jest zdecydowanie mniej monotonnym zajęciem, niż w przypadku innych monumentalnych tomów. Warto również uściślić, że autorka podchodzi do opisywania historii swojego kraju w miarę obiektywnie, dlatego brak tutaj sformułowań utrzymanych w duchu martyrologii.

 

Muzeum porzuconych sekretów to pozycja idealna dla osób, które stawiają pierwsze kroki w dziedzinie literatury ukraińskiej i chciałyby dowiedzieć się czegoś więcej o tym kraju, nie tylko o jego historii, ale przede wszystkim o ludzkiej mentalności. Dla polskich czytelników lektura tej książki będzie jeszcze ciekawsza, ponieważ w tekście pojawiają się wzmianki o Polakach (nie zawsze pozytywne) oraz jak już zdążyliście zauważyć, bohater z przeszłości jest oficerem UPA, która wielu jednoznacznie kojarzy się tylko i wyłącznie z czymś tak negatywnym, jak rzeź wołyńska. Czasem warto odrzucić nasz punkt widzenia i poznać zdanie drugiej strony.