703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

O "Cudzie" i jego okładce.

 

Złośliwość losu. Jak mam ochotę na czytanie, to nie mam na nie zupełnie czasu (nie wspominając już o zaglądaniu na bloga). Trudno, najwidoczniej nie można mieć wszystkiego.

 

Grafik co prawda napięty, jednak zawsze znajdzie się chwila na filiżankę kawy i odrobinę lektury (książki, w przeciwieństwie do ciastek i podobnych łakoci, nie tuczą). Właśnie dobiega końca lektura wznowionej edycji „Cudu” pana Karpowicza. Muszę przyznać, że było to moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, jednak z pewnością nie zakończę na tym naszej znajomości. Było zabawnie, ale inteligentnie. Nie na siłę, ale tak z wyczuciem. Ubawiłam się tak, jak u ostatnio w przypadku Trzy razy tak! Rudnickiego, a może nawet bardziej (tak, zdecydowanie bardziej). Teraz czekam, aż w bibliotece pojawią się ości i zabieram się za dalsze zgłębianie twórczości pana Karpowicza (o ile oczywiście zdążę wypożyczyć tę książkę, zanim gdzieś zaginie bez wieści).

 

Swoją drogą muszę wyrazić tutaj słowa uznania w kierunku autora okładki, Przemysława Dębowskiego (tak, on również odpowiada za ości). Jestem wybredna, jeśli chodzi o stronę wizualną książek, jednak w tym przypadku to ‘opakowanie’ idealnie pasuje do zawartości. Poza tym jest oczywiście wyjątkowo estetyczne i przyjemne dla oka a to w połączeniu z zalotnym spojrzeniem pani z okładki powinno zagwarantować dość dobre wyniki sprzedaży.  

 

Czego oczywiście panu Karpowiczowi życzę.

 

Chociaż i tak uważam, że najlepsze okładki mają książki związane z designem, architekturą i sztuką – ale to chyba nie jest żadnym wielkim odkryciem, prawda?