703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Pomniejsze bóstwa

Pomniejsze bóstwa - Pratchett Terry

Terry Pratchett

Prószyński i S-ka, 2001

 

Pomniejsze bóstwa to kolejna, trzynasta, książka z serii Świat Dysku. Jak zwykle Terry Pratchett pod płaszczykiem typowej powieści fantastyczno-przygodowej, przemyca wiele przemyśleń na tematy dotyczące zjawisk zachodzących w naszym społeczeństwie. I chociaż akacja każdej części rozgrywa się w fikcyjnym świecie znajdującym  się na dysku wspartym na grzbiecie czterech słoni stojących na grzbiecie ogromnego żółwia, to jednak ich problematyka jest jak najbardziej przyziemna. Na czym skupia się autor tym razem? Patrząc na tytuł można się tego bez problemu domyślić –będzie to religia i jej wszelkie konsekwencje.

 

Konsekwencje? No cóż, nie od dzisiaj wiemy, że wiara w czystej postaci to produkt deficytowy. Ludzie lubią kombinować i dorabiać do wszystkiego niepotrzebne ideologie. Pół biedy, jeśli te ideologie w jakiś sposób korespondują z głównymi założeniami wiary, gorzej jeśli są z nimi sprzeczne. Przykłady? Chociażby inkwizycja czy krucjaty. W XXI wieku chyba już nikt nie wierzy, że ich celem było faktycznie krzewienie wiary (te wszystkie łupy i wymordowani ludzie to tylko wypadek przy pracy). Nad dobrocią płynącą z religii zaczęły przeważać ludzkie żądze, które były pięknymi ilustracjami 7 grzechów głównych. I tak Kościół zaczął zaprzeczać wierze.

 

O tym wszystkim opowiada Pratchett w Pomniejszych bóstwach. Naszym bohaterem jest nowicjusz Brutha, któremu pewnego dnia podczas pracy w przyklasztornym ogrodzie objawia się sam Bóg Om. Om znalazł się w kiepskiej sytuacji - liczba jego prawdziwych wyznawców drastycznie zmalała, do tego stopnia, że został mu jedynie Brutha. Niezadowolony ze swojej niezbyt okazałej postaci (mały, jednooki żółw) postanawia znaleźć kogoś, kto pomoże wrócić mu do jego dawnego stanu. Z braku innego kandydata, wybór pada na naszego młodego bohatera. Niestety, na drodze w wypełnieniu misji staje im ekskwizytor Vorbis, który werbuje Bruthe na wyprawę do innowierczego Efebu w celu 'nawrócenia' mieszkających tam filozofów. A to dopiero początek przygody...

 

Pratchett sportretował tutaj wszystkie najbardziej kontrowersyjne kwestie związane z kościołem – wspomniane już wyprawy krzyżowe, czy inkwizycja są w książce ewidentnym źródłem zła. Wygląd boga odbiega od tego, jak jego osobę wyobrażali sobie wierni. Om, słuchając przytaczanych przez nowicjusza cytatów z pisma, wielokrotnie wyraża zdziwienie, że konkretne zdarzenia miały miejsce lub że dane słowa padły z jego ust. Autor poświęca również dużo miejsca konfliktowi duchowieństwa i ludzi nauki. Pojawia się tutaj nawet słynny spór o kształt Ziemi, który tutaj z wiadomych przyczyn działa w odwrotną stronę. Oczywiście pojawia się tutaj wiele innych kwestii, są również nawiązania do pozostałych wierzeń.

 

Pomniejsze bóstwa to obok Piramid jedna z najlepszych książek Pratchetta, jakie miałam okazję do tej pory przeczytać. I chociaż ta powieść miała swoją premierę 21 lat temu, to jednak jej przekaz wciąż pozostaje aktualny. Gorąco polecam ją wszystkim lubiącym książki lekkie, przyjemne, w których dzieje się dużo, ale jednocześnie dają pretekst do rozmyślań na ważne tematy.