703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall

 

Jacek Antczak

Agora, 2015

 

Reportaż cieszy się w naszym kraju wyjątkowym zainteresowaniem. Już od kilku lat z zaciekawieniem obserwuję, jak na półkach w księgarniach pojawia się coraz to więcej pozycji reporterskich (głównie nakładem wydawnictwa Czarne, ale nie tylko), systematycznie poszerza się nie tylko grono czytelników preferujących fakty od fikcji, ale również osób, które chcą tej prawdy dociekać na własną rękę.

 

A przecież napisać reportaż nie jest prosto. Na powieść trzeba mieć po prostu pomysł, potem wystarczy zasiąść przed komputerem i zabrać się do pisania (tak w dużym uproszczeniu). By powstał dobry materiał reporterski nie wystarczy pomysł, trzeba ruszyć się z domu i zabrać za zbieranie materiału, niekiedy narażając przy tym własne zdrowie, a nawet i życie. O ile w fikcji możemy sprawnie maskować konkretne osoby i fakty do woli korzystając z dobrodziejstw alegorii, żywiąc nadzieję, że czytelnik domyśli się, o co tak naprawdę nam chodziło, tak w reportażu takie kalambury się raczej nie sprawdzą. Reporter musi liczyć się z tym, że jego praca osądzana jest nie tylko przez czytelnika, ale i przez osobę, której dany materiał bezpośrednio dotyczy. Te niebezpieczeństwa nie zrażają jednak młodych adeptów sztuki reporterskiej, którzy pragną pójść w ślady Ryszarda Kapuścińskiego lub Hanny Krall.

 

Na rynku ukazała się właśnie książka Jacka Antczaka „Reporterka”. Jest to drugie, rozszerzone wydanie rozmów przeprowadzonych z Hanna Krall, królową polskiego reportażu. Rozmów szczególnych, bo tak naprawdę stanowiących kompilację wywiadów przeprowadzonych z pisarką z różnych okazji, przez różnych dziennikarzy. Rola Jacka Antczaka polegała więc na pieczołowitej selekcji ciekawych kwestii, które w tej niezliczonej ilości rozmów padły, ich uporządkowaniu i sklejeniu wszystkiego tak, by stanowiło jednolitą całość. Dopiero gdy pojawił się jakiś ubytek, gdy potrzebne było słowo komentarza, wówczas zwracał się z pytaniem bezpośrednio do Krall.

 

Podobnie jak w przypadku wznowionych ostatnio wywiadów z Konwickim, tak i „Reporterka” skupia się głównie na warsztacie autora, spychając wątki biograficzne na drugi plan. Z licznych rozmów uwzględnionych w tej książce wyłania się obraz pracy reportera, który w dużej mierze wiąże się z zagrożeniami wspomnianymi na początku tego tekstu. Hanna Krall opowiada o tym, jak powstają jej książki, zdradza czytelnikowi, co stanowiło dla niej inspirację i jak wglądała praca nad nimi. Na katach „Reporterki” chętnie opowiada również o swojej współpracy z innymi osobistościami świata kultury, m.in. z reżyserem teatralnym Krzysztofem Warlikowskim, Izabellą Cywińską, czy z młodszymi kolegami po fachu: Mariuszem Szczygłem i Wojciechem Tochmanem. Szczególnie dużo uwagi poświęca postaci Krzysztofa Kieślowskiego, z którym współpraca zaowocowała m.in. wyśmienitym „Przypadkiem”.

 

W „Reporterce” wyjątkowo zaznaczają się dwie kwestie. Po pierwsze – specyfika pracy reportera w czasach PRL. Reporterka opowiada o nieustannej ingerencji cenzury, o wstrzymywaniu wydań jej książek, a nawet o przemieleniu (!) nakładu jednej z jej prac. Drugą kwestią jest słynna rozmowa Krall z Markiem Edelmanem, czyli „Zdążyć przed panem Bogiem”. Choć Antczak starał się tak układać rozmowy, by w miarę równym stopniu odnosiły się do każdego z dzieł reporterki, to jednak kwestia powstania w warszawskim getcie wraca na kartach książki niczym bumerang.

 

W tej fascynującej i wciągającej opowieści o pracy reportera Hanna Krall zupełnie nieoczekiwanie ujawnia swoje dość intrygujące oblicze. Otóż okazuje się, że tytułowa reporterka to osóbka stanowcza, która potrafi wytyczać granice i ich uparcie bronić. Pomimo licznych prób nakłonienia autorki do opowiedzenia o swoim życiu, ona za każdym razem odmawia, twierdząc, że jej życie jest nudne, że nie chce rozmawiać o własnym smutku. Krall ujawnia też niezwykłą pewność siebie, brak skrępowania do wyrażenia własnego zdania. Mimo koleżeńskiego stosunku, który łączył ją z Kieślowskim, otwarcie krytykuje jego późniejsze, mniej „reporterskie” filmy. W innym miejscu przyznaje, że książki nie są dla niej specjalnie ważne i że niczego się z nich nie nauczyła, co, patrząc na zawód, który wykonuje, jest stwierdzeniem dość zaskakującym. Możemy również przeczytać, jak Krall niezadowolona z zadanego jej pytania upomina dziennikarkę. Ta bezpośredniość może razić, ale wygląda na to, że to właśnie dzięki tej cesze Krall udało się tak wiele osiągnąć.

 

W „Reporterce” od samego początku uwierała mnie trochę konstrukcja tekstu. Technika kopiuj-wklej nie do końca przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że mam w nawyku czytać wszystkie przypisy, a te pojawiały się tutaj praktycznie po każdym zadanym pytaniu, wskazując źródło, z którego pochodzi dana kwestia. Z czasem doszłam do wniosku, że nie mam innego wyjścia, jak tylko przestać czytać adnotacje i potraktować ten kolaż jako jeden, spójny tekst. Dopiero wówczas mogłam w pełni skupić się na rozmowie i docenić głębię książki. Paradoksalnie większe moje zainteresowanie wzbudziły ciekawe dywagacje na temat pracy reportera oraz roli, jaką spełnia reportaż we współczesnym świecie , niż postać samej Hanny Krall. Zresztą jej prywatnej jest tu niewiele, nie ma miejsca na opisywanie skandali, czy dzielenie się ploteczkami. Ta książka jest trochę jak reportaż, tu liczą się fakty.

 

Warto jeszcze dodać, że na końcu książki znajduje się rozdział, w którym autor przytacza wypowiedzi na temat Hanny Krall m.in. Ryszarda Kapuścińskiego, Małgorzaty Szejnert, księdza Adama Bonieckiego, Tadeusza Sobolewskiego, Krystyny Jandy, Agaty Tuszyńskiej, Daniela Passenta, czy Krzysztofa Warlikowskiego. Całość uzupełniona została fotografiami bohaterki.