703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Judasz

 

Amos Oz

Rebis, 2015

 

Judasz:

1) postać z Nowego Testamentu, jeden z uczniów Jezusa, apostoł który za kwotę 30 srebrników wydał swojego Pana w ręce Sanhedrynu, skazując go tym samym na śmierć. Mówi się też, że pisał własną ewangelię, aczkolwiek Kościół twierdzi, że można tę informację włożyć między bajki.

2) osoba fałszywa, obłudna, skłonna do zdrady

 

Najnowsza książka Amosa Oza to 364 strony tego, do czego autor zdążył nas już przyzwyczaić w swojej dotychczasowej twórczości. Mamy tutaj do czynienia z pozornie mało rozbudowaną historią (młody chłopak rzuca studia i podejmuje się pracy w domu starszego, schorowanego mężczyzny), która nie dość, że jest opowiedziana w piękny, subtelny sposób, to jeszcze zawiera w sobie wyjątkowo duży ładunek intelektualny. Śmiem twierdzić, że w przypadku jego najnowszej książki jest on wyjątkowo duży, bo zmusza nas do skupienia się aż na dwóch problemach: religijnym i politycznym.

 

Judasz ujawnia się w tekście Oza w obu znaczeniach. Zacznijmy od tego dosłownego. Należy wyjaśnić, że nasz bohater, Szmuel, nie odcina się zupełnie od dopiero co porzuconych studiów, głowę wciąż zaprząta mu niedokończona praca magisterska pt. „Jezus w oczach Żydów”. Oz co jakiś czas przerywa narrację fragmentami rozważań chłopaka, który z czasem coraz większą uwagę zaczyna poświęcać właśnie postaci Judasza, dochodząc do przewrotnego wniosku, że to właśnie Judasz był najwierniejszym apostołem Jezusa. Choć takie twierdzenie może niektórych zbulwersować, to jednak po przeczytaniu argumentów Szumela trudno odmówić mu racji. Podważa on znaczenie 30 srebrników, pisze o domniemanym samobójstwie Judasza. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tym wątkiem autor celuje m.in. właśnie w nas, Polaków, naród wciąż postrzegany za bastion wiary chrześcijańskiej i to w tym najbardziej konserwatywnym wydaniu.

 

Równolegle Oz toczy również rozważania nad sytuacją polityczną Izraela. Akcja powieści toczy się bowiem w Jerozolimie w późnych latach 50. XX wieku na terenie państwa, które dopiero co zostało utworzone. W tym kontekście pojawia się drugi Judasz, Abrabalnel, postać, która miała czelność sprzeciwić się utworzeniu państwa żydowskiego, marzeniu o którym wszyscy wyznawcy Judaizmu śnili od lat i które wreszcie miało okazję się spełnić. Przeczuwał on, że będzie to stanowiło zarzewie konfliktu, który może przynieść więcej szkód, niż pożytku. I choć z miejsca został uznany za zdrajcę, to jak się wkrótce okazało miał sporo racji. W dniu proklamacji niepodległości wybuchła wojna izraelsko-arabska, a za nią kolejne konflikty. Można mu jednak wytknąć naiwność w kwestii pokojowej koegzystencji Żydów i Muzułmanów, porozumienia, którego chyba już nigdy (obym się myliła) nie uda się wypracować. Jakby w kontrze pojawia się drugi mężczyzna, który nie patrząc na uwagi innych, nawet wbrew zaleceniom lekarskim, idzie walczyć o wolne państwo Izrael, za które ostatecznie oddaje życie.

 

„Judasz” to książka przedziwna. Akcji praktycznie w niej nie można uświadczyć, a mimo jakaś tajemna siła sprawia, że nie można się od niej oderwać. Być może jest to spowodowane aurą tajemniczości, którą Oz tak umiejętnie roztacza nad większością swoich dzieł. W końcu wraz z bohaterem trafiamy do domu, o którym zupełnie nic nie wiemy. Przed nami wiele tajemnic do rozwiązania: dlaczego starszy mężczyzna jest samotny, kim jest mieszkająca z nim kobieta, co się stało z poprzednim opiekunem. Liczba pytań w trakcie lektury będzie tylko rosła i, co chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem, wraz z jej końcem nie otrzymamy na nie wszystkie odpowiedzi.

 

Ci, którzy niespecjalne pasjonują się kwestią polityki lub nie obchodzi ich zgłębianie istoty religii, znajdą w „Judaszu” również dość ciekawy wątek miłosny, spacery w trakcie których możemy podziwiać topografię Palestyny sprzed ponad pół wieku oraz, a nawet przede wszystkim, piękny, subtelny język, który sprawia, że książkę tą można spokojnie zaliczyć do grona literatury prawdziwie pięknej (za to podziękowania należą się również tłumaczowi, Leszkowi Kwiatkowskiemu).

 

Amos Oz stworzył pojemną książkę, która okaże się ważna zarówno dla obywateli jego ojczyzny, którzy wciąż żyją w cieniu konfliktu (obecnie z Palestyną), jak i dla Polaka, któremu zdecydowanie przyda się odświeżone spojrzenie na kwestie zawarte w Piśmie Świętym. Aż trudno uwierzyć, że wszystko to, razem z licznymi wątkami pobocznymi udało się mu zmieścić na zaledwie 364 stronach.

 

Akademio proszę, przyznaj mu już tego Nobla. Zasługuje na to, naprawdę.

 

 

Więcej na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego:

Oczy zasypane piaskiem

Dziennik czasu okupacji