703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Komiks wierszem po ukraińsku

 

Biuro Literackie, 2015

 

Komiks jest dziedziną sztuki, z którą większość czytelników ma dość duży problem. Pamiętam, jak kiedyś w jednej z grup wzajemnej adoracji czytelniczej na Facebooku wybuchła żywa dyskusja, czy komiks, który jakby nie było składa się w większości z obrazków, można w ogóle uznać za literaturę. Ku mojemu zdziwieniu, zwolenników opcji dyskryminującej komiks było wielu, jednak ich argumenty ograniczały się do wniosków wysnutych z przykładu Marvela. A przecież komiks to nie tylko superbohaterowie, którzy chcą chronić świat, to również całe spektrum innych technik i tematów, czasem nie mniej poważnych, niż te, które stanowią podstawę literatury z górnej półki.

 

Wrocławskiej Biuro Literackie wpadło na dość nietypowy pomysł, by połączyć ze sobą dwie skrajne formy literackie, popowy komiks i wyrafinowaną poezję. Od 3 lat organizuje konkurs dla rysowników, którzy chcą się stawić czoła zadaniu ubrania wiersza w rysunkową formę. W tym roku uczestnicy musieli zmierzyć się z twórczością artystów ukraińskich, których wiersze obecne są w ofercie wydawnictwa już od lat. Najlepsze z nadesłanych prac zostały wydane w formie unikalnego albumu, w którym poezja łączy się z ilustracją, tworząc zupełnie nowe dzieło.

 

Przed uczestnikami postawiono więc niełatwe zadanie. Poezja brzmi pięknie, jednak nie zawsze można z powodzeniem ją zwizualizować. Prawdziwy problem powstaje, gdy poeta zamiast snuć w miarę uporządkowaną opowieść, daje się ponieść emocjom, tworząc tekst o dość enigmatycznej wymowie. Na tym jednak nie koniec trudności. Jak już wspomniałam, w tym roku bank wierszy wypełniała poezja ukraińska, która chyba dla większości polskich czytelników jest produktem egzotycznym, wciąż czekającym na oswojenie. Trzeba uważać na wszelkie smaczki kulturowe i społeczne ukryte w wierszach, nawiązania i komentarze.

 

Pokonkursowy almanach to zbiór 16 prac interpretujących wiersze 11 poetów. Każda z nich wykonana została odmienną techniką, każdy artysta miał swój własny pomysł na rysunek. Począwszy od ścisłego trzymania się tekstu i dosłownego przetłumaczenia słów poetów na język obrazu, aż po autorską interpretację utworów. Od kolażu, przez wymyślne grafiki, aż po niesforne, jakby odręczne kreślenie kresek. Prace prezentują się świetnie, rozmaitość potwierdza tylko wielotorowość współczesnej szkoły komiksu.

Na tle wszystkich prac zdecydowanie wyróżnia się komiks Edyty Bystroń oparty na wierszu „Bożonarodzeniowe naśladowanie Żadana” Jurija Izdryka, jedna z trzech laureatek pierwszej nagrody. Sukces zapewnił jej przede wszystkim wybór wyjątkowo plastycznego wiersza traktującego o hollywoodzkich wampirach i nieco przewrotne zinterpretowanie jego treści. Całość zamknęła w tradycyjnej, „dymkowej” formie komiksu z ilustracjami, które choć mogą wydawać się nieco zbyt proste, wręcz niedbałe, to jednak idealnie współgrają z wierszem Izdryka. To, przynajmniej w moim odczuciu, jedyna praca która jest komiksem, takim z krwi i kości, a nie zaledwie ilustracją do wiersza.

 

Bo z resztą bywa już różnie. „Szyjąca kobieta” Hałyny Kruk została zilustrowana przez Agnieszkę Świętek niezwykle starannie, ściśle nawiązując do myśli przewodniej wiersza. I tak mamy tutaj słowa wyszywane na różne sposoby, wklejki materiałów i projektów, naparstki, centymetry, igły itp. Efekt świetny, ale to wciąż tylko ilustracja. Nie inaczej jest w przypadku zinterpretowanego przez Radka Jakubiaka wiersza Nazara Honczara „[czy mnie bawisz czy nudzisz]”, gdzie całość została sprowadzona do trzech planszy z tekstem utworu i pomysłowymi ilustracjami. Czy jednak taka „plakatowa” forma może zostać nazwana komiksem?

 

Zbiór „Komiks wierszem po ukraińsku” prezentuje się świetnie, jednak w trakcie czytania kolejnych wierszo-komiksów napotkałam na pewien nieoczekiwany problem. Otóż czasami otoczka przeszkadzała mi skupić się na treści wierszy, zwłaszcza, jeśli dany utwór był nieco bardziej abstrakcyjny, a jego interpretacja odbiegała od jego treści. Po pierwszym zapoznaniu się z albumem bez problemu mogłam przypomnieć sobie wszystkie komiksy, jednak gdyby ktoś spytałby mnie, czego konkretnie te wiersze dotyczyły, z doprecyzowaniem treści niektórych prac miałabym już problem. Natomiast w przypadku wyróżnionego komiksu „Kijów w maju” Uadzimira Pazniaka duże, czarno-białe plansze działały tak na mój wzrok, że nie byłam w ogóle w stanie odczytać maleńkiego tekstu skrytego wśród czarno-białej szachownicy rysunku. Całe szczęście na końcu almanachu zostały zamieszczone wiersze w wersji saute, co, jeśli weźmiemy pod uwagę również komiksy z odręcznie pisanym (lub tak stylizowanym) tekstem, jest świetnym rozwiązaniem.

 

Komiks i wiersz mogą istnieć wspólnie i stanowią idealne rozwiązanie dla tych, którzy na dźwięk słowa „poezja” dostają gęsiej skórki. Jest to rozwiązanie typowo popowe i w żaden sposób natłok wzorów i kolorów nie może zastąpić czarnego tekstu zapisanego na białej kartce. Może za to stanowić zaczyn do stworzenia zupełnie nowego, odrębnego dzieła. Wystarczy dobry pomysł i, nie ma co się łudzić, plastyczny tekst.