703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Oczy zasypane piaskiem

 

Paweł Smoleński

Wydawnictwo Czarne, 2014

 

Wracam na Bliski Wschód.

 

Kilka tygodni temu pisałam o książce „Dziennik czasu okupacji”, w której jej autor, Raja Shehadeh, rodowity Palestyńczyk, opisywał codzienność mieszkańca państwa, którego de facto nie ma. Dzisiaj wracam to tego rejonu, ale tym razem za przewodnika będę miała polskiego reportera, specjalistę od obszarów ogarniętych konfliktami – Pawła Smoleńskiego.

 

Pisarz ten zdążył już przyzwyczaić swoich czytelników do wnikliwych obserwacji Bliskiego Wschodu. W 2006 roku nakładem wydawnictwa Czarne ukazała się książka „Izrael już nie frunie” (swoją drogą była to pierwsza pozycja w słynnej już serii „reportaż”), w której obserwował ten kraj przez pryzmat jego zwykłych mieszkańców. Izrael od lat postrzegany był jako ta pokrzywdzona strona konfliktu, nękana terrorystycznymi atakami żądnych autonomii Palestyńczyków. Z czasem jednak zaczęto zauważać, że kraj „narodu wybranego” nie jest tak niewinny, jak go sobie do tej pory wyobrażano, a nie wszyscy Palestyńczycy są gotowi oddać swoje życie w imię ideologii. Im dłużej trwa ten konflikt, tym trudniej jest zdecydować, kto ma w nim rację.

 

Paweł Smoleński w swojej nowej książce „Oczy zasypane piaskiem” zabiera czytelników na wyprawę właśnie do Autonomii Palestyńskiej. Nie oszukujmy się, również i jego dzieło nie jest w stanie jednoznacznie pokazać nam, po której stronie w tym konflikcie należało by się opowiedzieć. Tym razem przenosi swoją uwagę z życia zwykłych mieszkańców na kwestie stricte związane z konfliktem. Jego rozmówcy dzielą się z nami opowieściami, w które nie raz ciężko nam uwierzyć. Żywe tarcze, torturowanie więźniów i bezwzględność władz izraelskich wobec drugiej strony konfliktu. Nie mogło również zabraknąć kwestii słynnego już muru dzielącego te dwa obszary, pojawia się również bolesna kwestia przesiedleń, do których przywiązani do swoich domów mieszkańcy są wielokrotnie zmuszani siłą. Smoleński porusza kwestie bolesne, o których my, mieszkańcy obszaru na którym od lat panuje pokój, możemy patrzeć jedynie przez pryzmat obrazków płynących z serwisów informacyjnych i na podstawie tych wybiórczych migawek kształtować swoją opinię.

 

W trakcie lektury tej książki nie sposób oprzeć się wrażeniu, że autor wyjątkowo dużo uwagi poświęca najsłabszym ogniwom wojny, czyli kobietom i dzieciom. Te drugie są marionetkami w rękach żądnych zemsty dorosłych, te pierwsze świadomie angażują się w konflikt. Jedna z bohaterek prowadziła grupę teatralną mającą na celu zbliżenie zwaśnionych ze sobą stron, natomiast grupka starszych pań sprawuje kontrolę nad check pointami upewniając się, że strażnicy traktują palestyńskich żołnierzy w odpowiedni, pozbawiony przemocy sposób. Opisywane przez Smoleńskiego sytuacje są jednocześnie tragiczne i wypełnione po brzegi absurdem. Powinniśmy płakać, a mimo to na naszych twarzach czasami pojawia się uśmiech.

 

„Oczy zasypane piaskiem” czytałam zaraz po „Dzienniku czasu okupacji” i niestety był to duży błąd. Obie publikacje nie tylko traktują o tym samym problemie, ale również opisują te same sytuacje, które są nim spowodowane. U Smoleńskiego pojawia się nawet rozdział poświęcony osobie Shehadeha, co zważywszy na pozycję tego drugiego jako jednego z czołowych twórców Palestyńskich nie powinno nikogo dziwić. Książki różnią się jednak w dwóch zasadniczych kwestiach. Po pierwsze, Smoleński w przeciwieństwie do Shehadeha nie jest Palestyńczykiem, a co za tym idzie, nie jest tak silnie emocjonalnie zaangażowany w sytuację polityczno-społeczną. On obserwuje te wydarzenia z boku, nie angażując się w nie bezpośrednio, przez co może pozwolić sobie na bezstronność. I tutaj płynnie przechodzimy do kwestii drugiej: Shehadeh jest palestyńskim patriotą, więc z góry jest wiadome, po czyjej stronie w tym konflikcie stanie. Polski reporter stara się przedstawić sprawę obiektywnie. Jego książka zdecydowanie nie jest laurką wystawioną dla Autonomii, czasami można wręcz odnieść wrażenie, że jego sympatia znajduje się po stronie Izraelitów.

 

„Oczy zasypane piaskiem” to kolejna książka, która pozwala nam się przyjrzeć nieco bliżej sytuacji w pogrążonym konflikcie Bliskim Wschodzie. Nie jest to oczywiście pozycja wyczerpująca ten problem, pokazuje jedynie migawki, wycinki problemów trawiących ten obszar, ujmując je nieco z innej, nieco bliższej człowiekowi, perspektywy niż media. Jak już wspomniałam, nie odpowie ona nam na pytanie, po czyjej stronie w konflikcie leży racja, bo tego chyba nikt (o ile zachowuje przynajmniej pozory obiektywności) nie jest w stanie określić. Być może warto by było tam samemu pojechać i zobaczyć, jak żyje się w tym obszarze. Tylko kto, po przeczytaniu tej pozycji, odważy się na podróż do kraju, w którym czasem brakuje nawet wody?