703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Dziennik

Dziennik - Pilch Jerzy

Autor: Jerzy Pilch

Wielka Litera, 2012

 

Dziennik Jerzego Pilcha do zbiór zapisków prowadzonych przez autora na przestrzeni  lat 2010 - 2011. Nie znajdziemy tutaj jednak pikantnych informacji z życia autora (tak jak w głośno reklamowanym Kronosie Gombrowicza). Wątki dotyczące życia uczuciowego autora zostały zredukowane do minimum, alkohol nie leje się strumieniami. Więc o czym w takim razie pisze Pilch w swoim dzienniku? O otaczającej nas codzienności. O wydarzeniach rozgrywających się zarówno na arenie politycznej, jak i w świecie literackim. Tymi, którymi żyje cała Polska oraz, które są wyjątkowo istotne dla niego. Owszem, czasami zdarza mu się opisać wyjście na spacer, tudzież spotkanie ze znajomym, ale zawsze taka wzmianka prowadzi go do refleksji na jakiś bardziej rozległy temat.  Bo tak naprawdę Dziennik jest dziennikiem jedynie z nazwy, dla mnie jest to raczej zbiór felietonów (nie bez znaczenia jest tutaj fakt, iż jego treść pojawiała się systematycznie na łamach Przekroju).

 

W minionym roku od narodzenia Chrystusa dwa tysiące i dziewiątym utraciłem wiarę.

 

Umieszczenie takiego wyznania już na pierwszej stronie nie może być kwestią przypadku, wiadomo, że całość książki będzie w jakiś sposób nawiązywać do tego śmiałego zdania. W jaki? Są dwie opcje:

 

a) autor przez cały tekst będzie negował istnienie siły wyższej, będzie wytykał wady instytucji religijnych i głosił zalety bycia ateistą, lub

b) autor w trakcie pisania dziennika odnajdzie Boga i przeżyje nawrócenie.

Istnieje także mało wyrafinowana opcja c) (autor stawia śmiałą tezę, ale nigdy do niej nie powraca), jednak w przypadku kogoś klasy Pilcha, raczej od razu należy ją odrzucić.

 

Więc jak to jest z Pilchem i jego wiarą? No cóż, wystarczy przeczytać kilkanaście pierwszych stron i już widać, że kwestia religii (w jego przypadku luteranizmu), co chwilę pojawia się w jego zapiskach. I bynajmniej nie jest to jej krytyka, wręcz przeciwnie! Pilch na temat luteranizmu pisze dużo i pozytywnie a jeżeli komuś się obrywa, to katolikom (czasami słuszne). Więc jak to jest u niego z tą utratą wiary? Proszę przeczytać i się przekonać. A jak komuś się nie chce przebrnąć przez te 453 strony, to wystarczy zerknąć na zakończenie. Bo Pilch oczywiście całość spina piękną klamrą.

 

Oczywiście kwestia wiary to nie jedyny temat pojawiający się na kartach Dziennika. Autor dużo miejsca poświęca swojej pasji, jaką jest piłka nożna. Równocześnie z wyrzeczeniem się Boga, następuje wyparcie się Cracovii Kraków. Jednak i to wyznanie oczywiście nie powstrzymuje Pilcha od śledzenia rozgrywek klubowych, jak i Pucharu Świata w RPA oraz utrwalania swoich refleksji na ten temat na kartach Dziennika.

 

Polityką Pilch niby się nie interesuje, jednak i ta kwestia przewija się w jego zapiskach. Nic jednak dziwnego, niemożliwym było nie interesowanie się tymi zjawiskami w roku spadającego samolotu. Czasami są to komentarze łagodniejsze, czasami bardziej dosadne. Dużo więcej znajduje się za to odniesień do świata literackiego, zostają przywołani zarówno mistrzowie (Iwaszkiewicz, Gombrowicz) jak i autorzy współcześni. Komentarze, polemiki - fani literatury będą zadowoleni. Wszystkie te globalne wydarzenia przeplatają się z życiem osobistym autora, w dużej mierze zamkniętego w sferze wspomnień.

 

Chociaż tu i ówdzie przebija się światełko ironii, czy żartu, to jednak większość tekstu porusza raczej cięższe, mroczniejsze kwestie samotności, starzenia się, przemijania i odchodzenia.  Już drugi wpis (znamienna data 31.12.2009) zaczyna się słowami Jak się odziać do trumny?, co w rezultacie przywołuje wspomnienie dwóch śmierci – Iwaszkiewicza oraz ojca autora. Dalej również od czasu do czasu przesiąka ten trumienno-grobowy nastrój. „Szamotanina ze zdrowiem, szamotanina z czasem, szamotanina z pisaniem – szamotanina ze wszystkim.”

 

 

 

Dziennik to pozycja zdecydowanie godna uwagi, myślę, że każdy (nie tylko zagorzały fan twórczości Pilcha) znajdzie w nim coś dla siebie i kto wie, może nawet będzie do niego wracać. Ja już wiem, że ciężko będzie mi się rozstać z wypożyczonym egzemplarzem.