703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Pod schodami

 

Alison Maloney

Bellona, 2014

 

O kim najczęściej mówimy w kontekście historycznym? Oczywiście o monarchach i innych możnych, którzy wiodąc bajkowe a nierzadko również i tragiczne życie, stają się inspiracją dla wielu książek i filmów i seriali. Mało natomiast mówi się o losach tych, którzy żyli u boku tych wielkich, osób bez których ci sławni i bogaci nie byliby w stanie samodzielnie funkcjonować. Służba, zgodnie ze swoją profesją, na kartach historii pozostaje niewidoczna.

 

Ostatnio trend ten został jednak nieco zaburzony. W Wielkiej Brytanii, państwie z dość mocno rozwiniętą arystokracją, triumfy święci „Downton Abbey”, serial ukazujący życie majętnej rodziny oraz losy ich służby, a to wszystko osadzone w realiach początku XX w., w chwili gwałtownych przemian politycznych i społecznych. Jakiś czas później na rynku ukazała się książka „Po schodami” Alison Maloney, pozycja tematycznie związana z tą produkcją telewizyjną, aczkolwiek będąca tworem zupełnie niezależnym. Ta niewielka książeczka, która z miejsca stała się bestsellerem, w lutym za pośrednictwem wydawnictwa Bellona trafiła również na półki polskich księgarni.

 

Podobnie jak ma to miejsce we wspomnianym serialu, na kartach „Pod schodami” autorka stara się przybliżyć czytelnikowi los służących w epoce edwardiańskiej, czyli na początku XX wieku, jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej. Dlaczego akurat ten okres? Po pierwsze – jak już wspomniałam, były to lata przełomowe, czas w którym postęp technologiczny dostarczył do mieszkań bogatych Anglików licznego sprzętu AGD, który nie tylko ułatwiał życie kobietom, ale tym samym podważał zasadność posiadania całego zastępu służby. A skoro już o kobietach mowa, te zyskiwały coraz to więcej praw i wolności. Niewolnicza służba przegrywała w przedbiegach w zestawieniu z ofertą pracy sekretarki czy maszynistki. I jeszcze jeden, niezwykle oczywisty powód: o losach tej służby wiemy najwięcej. Świadkowie tych wydarzeń, byli służący, po zakończeniu służby chętnie dzielili się swoimi wspomnieniami z dokumentalistami, a ci bardziej ambitni sami zabierali się za wydawanie swoich wspomnień. Stąd dzisiejsi autorzy mają skąd czerpać informacje i na czym opierać swoje publikacje.

 

Co w takim razie znajdziemy w książce „Pod schodami”? W sumie wszystko to, co o ostatnim pokoleniu „żyjących pod schodami” powinniśmy wiedzieć. Począwszy od funkcji, które pełnili i przypadających im obowiązków, przez strój, typowy rozkład dnia, wynagrodzenie (tak, służący otrzymywali wypłatę, niewielką, ale zawsze), aż po czas wolny i pracę, którą wykonywali po odejściu ze służby. Autorka prezentuje wszystkie aspekty życia służby na podstawie wspomnianych już relacji samych zainteresowanych, często dodaje wycinki z gazet czy materiały graficzne (np. ilustrujące strój służącej). Te liczne przykłady nie tylko dodają książce wiarygodności, ale sprawiają również, że lektura staje się niezwykle interesująca.

 

To jednak nie wszystko. Maloney stara się położyć szczególny nacisk na wspomnianą już przeze mnie zmianę, na sytuację, w której służący z taniej siły roboczej zmieniał się w prawdziwego pracownika. Jak z osoby pracującej za wikt i opierunek (marnej jakości), stawał się osobą z wymaganiami. Mimo to nawet w najbardziej postępowych domostwach wciąż pokutowały stare ograniczenia i zwyczaje, jak chociaż zakaz fizycznego kontaktu z pracodawcą i to nie tylko w sferze płciowej (choć z tym akurat bywało różnie, o czym autorka również wspomniana), ale dosłownej (już sam dotyk był źle odbierany). No cóż, jak to zwykło się mówić w tym kraju „old habits die hard”.

 

Warto zaznaczyć, że „Pod schodami” nie wyczerpuje poruszanego przez siebie tematu. To pozycja bardziej nakierowana do widzów „Downton Abbey”, niż do osoby, które potrzebują dogłębnych informacji na temat edwardiańskiej Anglii. Owszem, pojawiają się tutaj dokładne dane, zwłaszcza te liczbowe, więc nie ma obaw, że Maloney wyssała sobie te wszystkie informacje z palca. Autorka przedstawia jednak jedynie zarys tematu, tło polityczno-społeczne które pojawia się w jej książce jest dość oszczędne i służy jedynie do ogólnego zaznaczenia problemu. Zabrakło też rozdziału, w którym autorka mogłaby zaprezentować, nawet bardzo zwięźle, jak kształtowała się instytucja służby na przestrzeni minionych wieków (nie oszukujmy się, służba z XX wieku, pomimo wielu ograniczeń, miała nie wiele wspólnego ze swoimi średniowiecznymi odpowiednikami). Nie ma też porównania sytuacji angielskiej z innymi państwami europejskimi, co również ogranicza nieco nasz pogląd na ów temat. No cóż, taka była decyzja autorki.

 

Pod schodami należy więc traktować jako zbiór podstawowych faktów i ciekawostek, nie jako wyczerpujące źródło wiedzy. Jest to pozycja idealna do czytania w tramwaju, nie sprawdzi się natomiast jako pomoc w pisaniu pracy naukowej. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów „Downton Abbey” i tych, którzy zadowolą się podstawowymi faktami z życia służby na początku minionego wieku, bez szerszego kontekstu historycznego.