703 Obserwatorzy
102 Obserwuję
literatkakawy

Literatka kawy.

Proza, poezja, architektura. Wrażenia z ostatnio przeczytanych książek, garść informacji z rynku wydawniczego oraz okazyjne wynurzenia literaturą inspirowane.

Teraz czytam

Bodo wsrod gwiazd
Anna Mieszkowska
Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej Tom 2. Katowice i województwo śląskie
Andrzej Szczerski, Zbigniew Kadłubek
Przeczytane:: 73/366 stron
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
Przeczytane:: 32/640 stron
Grobowiec Lenina
David Remnick
Przeczytane:: 84/580 stron

Nocne zwierzęta

 

Patrycja Pustkowiak

W.A.B., 2013

 

Kim jest alkoholik? Najczęściej myśląc o osobie uzależnionej od alkoholu automatycznie zawężamy swoje postrzeganie jedynie do tzw. pijaczków, którzy spędzają całe dnie na wegetacji w pobliżu sklepów monopolowych i barów. Pijak jest mężczyzną, dość zaniedbanym, o szarej cerze i mętnym wzroku. Bywa zabawny, bywa agresywny, trudno przewidzieć jego zachowanie. Lepiej omijać szerokim łukiem.


Prawda jest jednak zupełnie inna. Alkoholik wcale nie musi być zaniedbanym mężczyzną. Ba, on wcale nie musi być mężczyzną. O tym właśnie próbuje przekonać nas Patrycja Pustkowiak za pomocą swojej debiutanckiej powieści Nocne zwierzęta.


Tamara Mortus to 30-letnia kobieta, która zdecydowała się porzucić swoje dotychczasowe szablonowe życie (korporacja itp.) i rozpocząć niekończący się festiwal hedonizmu. Alkohol, narkotyki, nocne kluby i przypadkowe znajomości – tak wygląda nocne życie bohaterki. Dzień to czas odpoczynku, trawnia w oczekiwaniu na zachód słońca. Po zmroku miasto otwiera swoje ramiona i przyciąga spragnioną wrażeń Tamarę, która korzysta z życia bez opamiętania. Leje się alkohol, układają się kreski. Jedyne od czego powstrzymuje się Tamara to kontakt fizyczny z mężczyznami. Nieczuła na zaczepki mężczyzn wybiera pornografię i wibrator.


Opowieść Pustkowiak nie jest oczywiście pochwałą hedonistycznego trybu życia. Tamara nie zna granic i już na samym początku powieści dowiadujemy się, że jednak takowe istnieją a nasza bohaterka właśnie je przekroczyła. Czy spotka ją zasłużona kara? Tego się nie dowiemy, bowiem autorce nie zależy wcale na edukacyjnym aspekcie swojego dzieła. Nocne zwierzęta mają bowiem bawić, a nie zmuszać do przemyśleń. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie po lekturze całości.


Pustkowiak nie jest Dostojewskim, który na papier przelewa rozterki swojego bohatera Zbrodni i kary. Daleko jej nawet do Hłaski i jego portretu alkoholika z Pętli. Ona podchodzi do problemu nieco z przymrużeniem oka, zarzucając zarówno ton moralizatorski jak również jakiekolwiek próby stworzenia wiarygodnego profilu osoby uzależnionej. Tamara wydaje się być postacią papierową, nastawioną jedynie na rozrywkę, trochę marudną, choć obdarzoną dość kąśliwym poczuciem humoru. Nie cierpi z powodu swojej przypadłości, nie toczy wewnętrznej walki. Dlatego wszyscy, którzy spodziewali się po tej książce portretu psychologicznego alkoholiczki, poczuli się oszukani.


Zamiast psychoanalizy otrzymujemy satyrę. Czasy współczesne widziane z perspektywy osoby o dość luźnym podejściu do życia, która bez skrępowania prezentuje czytelnikowi swoje racje, czyniąc to w dodatku w taki sposób, że książka zamiast wywoływać w czytelniku współczucie, żal itp., sprawia, że z jego twarzy przez większość czasu nie znika uśmiech. Atmosfera poważnie zagęszcza się dopiero pod sam koniec książki, jednak zanim zaczniemy się wczuwać w sytuację, powieść dobiega końca.


Cała moc Nocnych zwierząt leży jednak nie w warstwie fabularnej, ale w języku jakim posługuje się Pustkowiak. Lekki, nieco uszczypliwy, mknący od skojarzenia do skojarzenia, wypełniony po brzegi celnymi ripostami. Zamiast wyszukanych metafor i dopracowanych do połysku górnolotnych fraz, styl powieści razem z bohaterką sięga dna. Robi to jednak w umiejętny sposób i chociaż w tekście wprost roi się od wulgaryzmów i nieco zbyt dosadnych uwag czy opisów, to jednak wszystko wydaje się być na swoim miejscu.


Nocne zwierzęta to debiut udany. Wyraźnie czuć powiew świeżości, choć oczywiście nie jest to dzieło bez skazy. Czasami coś zazgrzyta, coś się dłuży, coś wydaje się zbyt przesadzone. Ze względu na język nie przypadnie ona każdemu do gustu, jednak warto dać jej szansę. Warto również pamiętać, że to dopiero pierwsza powieść Pustkowiak. Skoro już z tym pierwszym tekstem zaszła tak daleko (uznanie krytyków, nominacje do nagród, w tym finał Nike), to co pokaże przy następnych?